Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 A Brasileira

Go down 
AuthorMessage
Admin
Admin
avatar

Posts : 37
Join date : 2011-11-08

PostSubject: A Brasileira   Tue Nov 08, 2011 6:31 pm

Back to top Go down
View user profile http://lizbona.forumotion.com
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:16 pm

czekała na marlona z papierosem w ustach. miał tylko ograniczony czas na wytłumaczenia, doskonale o tym wiedział. a nie zamierzała mu tak łatwo wybaczać za wczoraj. co to to nie. nie miała takiego zamiaru. piła kawę w ciszy i czytała popołudniową gazetę.
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:20 pm

biegł aż nie chciał się spóźnić, już z daleka zobaczył spokojnie siedzącą przy stoliku sarę i zatrzymał się chwilę, by odetchnąć. na pewno źle się czuł z myślą, że sobie uroiła takie rzeczy.. może i miał ochotę na seks, ale na pewno nie przyszedł wczoraj tylko ją przelecieć o co to to nie! podszedł do niej i tylko smyrnął ją ustami w policzek.
- cześć.. kochanie - powiedział z rozchylonymi ustami, zamówił kawę i przełknął ślinę - cieszę się, że cię widzę, dziękuję - powiedział patrząc się głęboko w oczy - gniewasz się, prawda? xavier mi napisał, że myślałaś... sarah - złapał ją za rączkę i westchnął - ja cię kocham, jak mogłaś tak pomyśleć? przepraszam, wiem, że to przeze mnie tak pomyślałaś, ale za każdym razem jak będę wcięty nie myśl, że chcę... wiesz, od razu tego - zaciął się, biedaczek :C
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:23 pm

odsunęła od niego swoją rękę a potem odłożyła na bok gazetę. poprawiła okulary na nosie, miała je do czytania bo jej się wzrok popsuł ostatnio i takowe miała. napiła się kawy i zaciągnęła się papierosem - jestem na ciebie bardzo bardzo zła. wczoraj poczułam się jak jakiś cholerny przedmiot kiedy odsunęłam się od ciebie a ty sobie po prostu poszedłeś. no co ja miałem sobie niby do cholery pomyśleć? że po prostu przyszedłeś do mnie i chciałes mnie wykorzystać. po prostu sobie poszedłeś. przyszedłeś do mnie nachlany, byłeś nie dość że niemiły dla mnie to jeszcze zażądałeś ode mnie żebym ci dała wódki bo ty chcesz. jak chcesz się upijać, proszę bardzo, to nie moja sprawa. ale nie przychodź do mnie - zauwazyła oschle. widać że była na niego wściekła
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:29 pm

złapał się za głowę, oczywiście, pamiętał każdy fakt z tego zdarzenia, poza tym pierwszy raz to mu się zdarzyło upić w związku z sarą, nie wliczając tego melanżu z xavierem sto lat temu.
- przepraszam, przepraszam... wiem, kochanie, wiem, jak to wygląda - powiedział cicho, on nie umiem jednak robić takiej typowo smutnej i błagającej miny, bo taką ma mimikę - wiem, ale jak ja jestem pijany to czasem tak się zachowuję.. poza tym chciałem się z tobą wtedy pobawić, potanczyć, i jak byłaś zła chciałem to załagodzić i się przytulić. wiem, to argumenty wyrwane z dupy, ale nie wiem, jak ci udowodnić, że to nie tak - powiedział błagająco i patrzył się głęboko w jej oczy - wiem, że jestem debilem, już nigdy do ciebie w takim stanie nie przyjdę, obiecuję - pocałował jej chudą delikatną rączkę. mrau
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:33 pm

dobrze że nie wyrwała mu od razu tej ręki kiedy ją pocałował, ale ją delikatnie od niego zabrała. westchnęła cicho, zaciągnęła sie papierosem i zrobiła parę kółeczek. obiecała sobie że takiego traktowania siebie nie wybaczy mu tak łatwo, ale postanowiła też że będzie mu pozwalała na to żeby ją przepraszał. bo tak powinno być. spojrzała do kubka, nie było już kawy. więc poprosiła kelnera o rachunek - jak chcesz sobie pić to beze mnie, albo jak ci coś strzeli głupiego do głowy to nie przychodź do mnie bo ja nie zamierzam takiego zachowania sobie tolerować. poczułam się potraktowana jak jakaś idiotka, po prostu sobie poszedłeś. więc jak zamierzasz pić to beze mnie. a ja wczoraj nie miałam ani ochoty na zabawę ani tym bardziej na pójście do klubu z tobą w takim stanie - powiedziała oschle a potem zapaliła kolejnego papierosa, tamtego skończyła.
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:36 pm

już lepiej się poczuł, było mu gorąco jak myślał o tym, że sarah może go zostawić, bo i taka myśl mu przeleciała dzisiaj i wczoraj przez głowę. oblizał nerwowo wargi i obserwował każdy jej najmnijeszy ruch.
- kocham cię, przepraszam jeszcze raz. jestem cholernym chujem - powiedział i przymknął chwilę oczy - nigdy już tak nie zrobię, obiecuję, kochanie, wiem jak się poczułąs przepraszam przepraszam. poszedłem bo po alkoholu ja mam napady złości.. nie chciałem się kłócić. naprawdę cię kocham! - ciągle ją przekonywał i mieszał się w słowach, był dla niej najwrażliwszy, dla nikogo taki nie był, chociaż wczoraj to przesadził.
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:41 pm

spojrzała na niego łaskawie, znaczy też bardziej łaskawym okiem. oblizała parę razy usta i zaczęła wcinać swoje ciastko jak się okazało na koszt firmy bo często tutaj przychodziła. więc podziękowała szanownemu panu kochanemu kelnerowi za ten mały geścik a potem usmiechnęła się do marlona. niby taki mały znak że moooże mu wybaczy jak się będzie ładnie starał - masz rację. wczoraj tak myślałam - powiedziała, potwierdzając jego słowa co do tego chuja, bo faktycznie wczoraj jak wyszedł zaczęła go wyzywać od najgorszych. podrapała sie po nosie, bo zaczął ją trochę swędzieć - rozumiem. ale jak chcesz pić to po pierwsze, beze mnie, albo z xavierem a po drugie nie przychodź do mnie nigdy więcej pijany. bo ja sobie takich wizyt nie życzę. najstępnym razem po prostu wyrzucę cię z domu albo w ogóle nie wpuszczę - ostrzegła go poważnie.
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:45 pm

przygryzł wargi, nadal się jednak denerwował, nie chciał wcale pokazywać, że jest zadowolony że tak szybko mu się udało ją przeprosić i mu przebaczyła. musiał udawać ciągle zbitego pieska.
- przepraszam, mam nadzieję, że już tak nie pomyślisz! - powiedział i patrzył na nią słodkimi, maślanymi oczami, bo naprawdę mu na niej zależało. był dla niej i tylko dla niej uczuciowy i zrobiłby wszystko dla sary. - obiecuję, już nigdy ale to nigdy nie przyjdę w takim stanie. kocham cię, słonce - powiedział i wtulił się w jej łapki, był zmęczony, mimo, że był pijany i powinien spać jak borsuk to myślał tylko nad swoim debilnym zachowaniem całą noc. cóż.
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:50 pm

była dla niego dalej chłodna, bo nie odwzajemniała jego dotyków czy pocałunków, nie zamierzała aż tak szybko wpadać w jego beztroskie sidła. niestety, marlon myślał że dała się przeprosić, ale nie tak łatwo mu chyba pójdzie, no cóż. spojrzała na niego a potem tylko pokiwała głową z usmiechem, niby takim fajnym ale jednak niefajnym. pociągnęła nosem i wzięła głęboki oddech - mam nadzieję że jak już będziesz pił to z xavierem. ja się do tego nie będę już mieszkała. nie chcę cię oglądać pijanego. tym bardziej że mnie wczoraj obraziłeś - wzruszyła ramionami a potem skończyła ciasteczko - poza tym muszę chyba wracać do domu - powiedziała całkiem naturalnym głosem
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:54 pm

rozchylił usta i początkowo zgodził się na wszystkie warunki kiwając głową, posmutniał następnie i popatrzył jeszcze na nią. jak na siebie to marlon jeszcze przyzwoicie się zachowywał, srsly.
- dobrze, dobrze- powiedział jeszcze - już? tak szybko? no tak.. zapomniałem - powiedział przełykając ślinę i dokończając swoją kawę i siedział dalej i wpatrywał się na nią. uświadamiał sobie, że przez swoje wybryki może ją stracić, co nie byłoby dla niego fajnym i przyjemnym doświadczeniem - może cię odprowadzić? - zrujnował się, by zapytać się jej o to, bał się może jej reakcji
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: A Brasileira   Sun Nov 27, 2011 2:55 pm

- miałeś w końcu swoje pół godziny na wytłumaczenie się, prawda? możesz mnie odprowadzić do domu - zapłaciła rachunek, zaczniesz ;d
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: A Brasileira   

Back to top Go down
 
A Brasileira
Back to top 
Page 1 of 1

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Gastronomia-
Jump to: