Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 Starbucks

Go down 
Go to page : 1, 2, 3, 4  Next
AuthorMessage
Admin
Admin
avatar

Posts : 37
Join date : 2011-11-08

PostSubject: Starbucks    Tue Nov 08, 2011 6:05 pm


Back to top Go down
View user profile http://lizbona.forumotion.com
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:25 pm

czekała w starbaksie na kawę swoja, musiała dzisiaj mieć sporo zajęć. była trochę nakręcona na dzisiejszy dzień, zaliczyła wszystkie kolokwia i w ogóle. czekała też na marlona, pewnie się umowili tutaj.
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:27 pm

przyszedł z potarganymi włosami, bo nie mógł zdążyć bo nie chciał wyganiać swojej matki i takie tak. wparował szybko i gdy tylko ujrzał ją przysunął się do niej i ucałował mocno w usta. zamówił też mocną kawę bez cukru.
- hej, kochanie, jak tam dzisiejszy dzien? - spytal z usmiechem, po czym poglaskal ja po wloskach i wpatrzyl sie w jej oczy
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:31 pm

oczywiście kiedy marlon ją ucałował, facet który stał przed nią był chyba zawiedziony że kogoś ma, jaka szkoda. uśmiechnęła się tylko pod nosem, dostała swoją kawę i od razu się jej napiła, była taka cieplusia i gorąca - aaa, wiesz zaliczyłam dzisiaj parę rzeczy - powiedziała zadowolona - ale tak to było w porządku, byłam z koleżankami na basenie w saunie i w ogóle w szkole też byłam - pokiwała głową - ale jestem zakręcona dzisiaj, a jak tam u ciebie? - zapytała poprawiajac mu włosy
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:35 pm

siedział nieruchomo by mu ładnie poprawiła włosy, nie miał naprawdę czasu by się ogarnąć, jak na swój sposób to wyglądał jak debil. chociaż w oczach sary może wygląda super.
- jak to zaliczyłaś? - uniósł brew ale potem ogarnął, o co może jej chodzić. oczywiście o szkołę. w marlonie zostały resztki seksownego' stylu myslenia więc trzeba mu czasami wybaczyć. więc żeby zrekompensować to stwierdzenie uśmiechnął się łagodniej - no tak, w saunie. dlaczego zakręcona? coś się miłęgo stało? - zapytał i westchnął - moja mama była u mnie i krytykowała juz moje mieszkanie. szkoda gadac.. powinienem w nim posprzatac chyba - podrapal sie po policzku
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:39 pm

- krytykowała mieszkanie powiadasz? a co, querelle nie sprząta w domu czy coś? przydałaby się odrobina pomocy w sprzątaniu, skoro mamusia chce żeby było idealnie - wyszczerzyła ząbki, potem spojrzała się na niego, skończyła poprawiać mu fryzurkę a na koniec oblizała wargi - no, idealnie. teraz wyglądasz całkiem seksownie, nie żeby wcześniej tak nie było. ale dzisiaj uroczo wyglądałeś robiąc te naleśniki w samych bokserkach - zachichotała. napiła się kawy - dzisiaj wydarzyło sie mnóstwo dobrych rzeczy, wiesz... zaliczyłam kolokwium z prawa - była z siebie dumna - poza tym, powiem ci w tajemnicy, że pan ratownik się dzisiaj do mnie nie odzywał - poinformowała go
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:41 pm

- no krytykowała. ale quer wszystko na mnie zwala, taki to biedny jestem. bo ona mysli ze to ona sprzata a to ja sprzatam do jasnej cholery - zdenerował się odrobine - no dziękuje. nawet teraz ladnie wygladam... ja w bokserkach wiem ze wygladam bosko, jakby tak nie bylo to bys mi nie przeszkadzala w robieniu sniadania - zauwazyl z usmiechem, potem oblizal sie gdy dostal swoja kawe - och, fantastycznie! - cmoknal ja w policek szybko i dorwal sie do picia - jak to sie nie odzywal? a co sie stalo temu palantowi? - spytal jakby ona wiedziala czemu
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:47 pm

- ojejku jejku, przecież ja nic takiego nie robiłam, tylko delikatnie ci przeszkadzałam żebyś miał przyjemniejszą pracę - uśmiechnęła się do niego, potem pocałowała do w dolną wargę - no nie odzywał sie do mnie, nawet nie powiedział mi cześć, ani nic takiego - wzruszyła ramionami - poza tym, nawet bez bokserek wyglądasz bosko - wyszeptała mu to na uszko, no cóż, mała erotomanka powoli z niej wychodzi. ale potem klepnęła go w udo, pocałowała go w nosek a potem wypiła kawę - ale tutaj cieplusio, fajnie tak... poza tym, hmm... jak chcesz mogę ci pomóc w sprzątaniu - zauważyła
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:51 pm

- taak? poparzyłbym się przez ciebie, macałaś mnie na legalu! - powiedział żartobliwie i wpatrywał się na nią, jej dotyk tym bardziej doprowadzał go do szału, ale tego pozytywnego - hm, to palant. już chociaż mógłby zachować jakieś resztki kultury.. może się dowiedział że juz nie jesteś sama i już nie startuje do ciebie? - to bylo jedyne madre dla marlona wytłumaczenie, wtedy miałby rację co do celów ratownika w stosunku do sary - nie bedziesz mi sprzatac, sarah. mam kobiete w domu, niech ona troszke cos porobi. querelle ma chyba depresje po xavierze, bo on ma dziewczyne i w ogole -machnal reka.
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:54 pm

- no i co z tego że ma dziewczynę? przecież doskonale wiedziała że on nigdy z nią nie będzie, jejku, zawsze jej to tłu... znaczy... no że nigdy z nią nie będzie o tym wiedziała - rozłożyła łapki, napiła się kawy - oj trochę sobie ciebie pomacałam, ale jak było przyjemnie popatrzeć na ciebie kiedy próbowałeś robić te naleśniki, tak uroczo wyglądałeś kiedy cię macałam a ty byłeś bezbronny - wyszczerzyła ząbki, potem pocałowała go w policzek, następnie w dolną wargę, przeciągając trochę pocałunek - nie wiem co z tym ratownikiem, ale miał gorszy dzień widocznie ze swoim marcelem - machnęła ręką - och... no to coo, dzisiaj masz dużo rzeczy do roboty? - zapytała
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 7:58 pm

- no wiem i jej to mowilem, nawet chcialem wpierdolic xavierowi ze tak sie bawi querelle, chociaz nie, nie bawil sie on po prostu mial naloty na jednorazowe dziewczyny, teraz ma jakas na stale, nie wiem czy to wyjdzie, watpie - machnal reka - juz nie bede ci robil zadnych nalesnikow! bo sie ze mnie smiejesz i mnie macasz przy tym. zglosze to do sadu rodzinnego - powiedzial i przestraszyl sie, bo ona miala byc prawnikiem... wiec przegrywal jak na razie - marcelem? ja pierdole. co to musze byc za pajace -powiedzial walac sie w glowe. napil sie kawy - nie mam dzisiaj nic do roboty. w ogole jutro mam wolne, odwolali nam wyklad, bo jutro mam tylko jeden. a ty cos masz jutro? - zapytal
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 8:02 pm

- oj no weeź, on ją pewnie kocha, skoro jest teraz z jedną dziewczyną to sądze że im się uda, musi się im udać! pomyśl, skoro wcześniej sypiał z każdą to teraz skoro ma jedną, to chyba powinno się udać... - zauważyła elokwentnie, kończąc swoją kawę, wywaliła kubek do kosza, bo miała taki jednorazowy. o niego ocieplała sobie ręce - ale podobało ci się to macanie, przecież - zauważyła, chichocząc pod nosem - kochanie, ja jestem przyszłą prawniczką, więc... - zauważyła znów chichocząc - jutro masz wolne? o to się dobrze składa, też mam jutro akuracik wolne, nie mam niczego do roboty, więc nie musze się na jutro uczyć - pokiwała głową - więc? dzisiaj plany masz związane ze mną? - zauwazyła
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Tue Nov 22, 2011 8:04 pm

- oczywiście, możesz zostać u mnie, kochanie. tylko jutro ty robisz śniadanie i zobaczymy kto kogo bedzie jutro wkurzał - powiedział smyrając ją noskiem po policzkach - trudno z toba nie miec planow - powiedzial i poszli do niego, zacznij;.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 4:45 pm

przyszła tutaj ładnie ubrana, kobieco i schludnie. wyglądała jak milion dolarów, pewnie dlatego, że miała dzisiaj rozmowę o pracę w pewnym magazynie i miała pisać o ciekawych zakątkach półwyspu iberyjskiego, bo, właśnie się dowiedziała, studiuje iberystykę. więc, zamówiła kawę i delektowała się samotnością.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 4:58 pm

nate wpadł na kawę o dziwo sam, ale to raczej nie dlatego, iż pokłócił się z abbigail. był u rodziców, chociaz w sumie to nie wiem, gdzie jego rodzice mieszkają, bo nie pamiętam, a nie mogę sprawdzić.. pozdrawiam mój komputer ;] w każdym razie zakładam, że jednak mieszkali w lizbonie i nate naprawdę był ich odwiedzić, a nie wparował do mieszkania jakichś ludzi, których nie zna i udawał, że to jego rodzina. dobra, dość ;c wszedł do środka i zajął jedno z miejsc przy stoliku, przy oknie. złożył zamówienie, a kiedy dostał swoją kawę, podziękował zgrabnej kelnerce i zamoczył w niej usta. o mało nie udławił się, gdy jego wzrok padł na blondynkę siedzącą po drugiej stronie kawiarni, którą była aimee. przełknął głośno ślinę i zawahał się, co też powinien zrobić. stwierdził jednak, że nie może zachować się tak grubiańsko (hihi xd), toteż wstał i podszedł do niej. prawda była też taka, że dawno się nie widzieli, właściwie to bardzo dawno i tęsknił za nią, chociaż wiedział, że nie powinien. zatrzymał się przy wolnym krześle na przeciwko niej, na którym położył dłoń i nieznacznie wsparł o nie.
- hej, aim. mogę się dosiąść? - rozbrzmiał jego głos, a na jego twarzy widniał całkiem ujmujący uśmiech. jego szczęka (bo właśnie sobie przypomniałam!), w którą oberwał w sobotę była już nieznacznie opuchnięta.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 5:05 pm

ona słysząc głos z tyłu myślała, że to może książę bastien się zjawił i uraczy ją swoim towarzystwem. jednak gdy zobaczyła nate'a, tak, analizowała teraz w myśli to imię długo, bo prostu dostała ciarek. cóż, nie mogła inaczej się zachowywać gdy go widziała, bo to była jej pierwsza poważna miłość, która z góry była skazana na porażkę, od tej pory zaczęła być taka obojętna na związki, bo była zraniona. cóż, teraz znów objawiały się jej cechy charakteru sprzed miłości do nate'a, tylko teraz cierpiała z powodu innego. poza tym była małolatą, miała 17 lat, a on więcej, 20?
- cześć.. - osłupiała chwilowo - usiądź, tak - powiedziała szybko i poprawiła się, chciała wyglądać jeszcze bardziej idealnie, bo jednak jakoś jej na tym zależało. oblizała wargi gdy skosztowała swoje idealne latte, po czym spojrzała mu nieśmiale w oczy i przyjrzała mu się blisko - co ci się stało w twarz? - spytała i przejęła się, miała dobry wzrok a jego twarz wyglądała inaczej.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 5:15 pm

taak, nate miał 20 lat i wydaje mi się, że z ciężkim sercem rezygnował z aimee, chociaż równie mocno zależało mu na abbigail. niestety zbyt późno ich uczucia (jego i aimee) wyszły na światło dzienne i nate nie był w stanie już niczego zmienić. nie był facetem, który bawi się kobietami i nie potrafiłby tak bardzo zranić abbigail. wydaje mi się, że powodem jego ostrej reakcji na wiadomość o tym, iż abb całowała się z bastienem, była spowodowana też zazdrością o aim i troską. poczuł się niezdrowo zazdrosny, że kogoś znalazła, a jeszcze bardziej zasmucony, iż takiego dupka, który nie był w stanie jej szanować!
gdy pozwoliła mu usiąść, uśmiechnął się ponownie, po czym odsunął sobie krzesło i umieścił na nim swój zgrabny tyłek. sam nate przyglądał się przez chwilę twarzy aimee. analizując każdą zmianę, która na niej zaszła. pewnie stała się bardziej kobieca i tym samym jeszcze bardziej pociągająca. dotknął się automatycznie szczęki po jej pytaniu, co mu się stało i uśmiechnął się przelotnie.
- jakiś frajer chciał się ze mną bić w klubie - ograniczył się do tej krótszej wersji, bo uznał fakt, iż oberwał za abbigail, która wcześniej tańczyła z tym frajerem za mniej istotny. - co u ciebie, aim? nie widzieliśmy się... długo - powiedział, uśmiechając się łagodnie, po czym zamoczył usta w kawie, nie spuszczając z niej wzroku.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 5:22 pm

pochłonęła całą jego historię, i pewnie nie chciała pytać, czemu oberwał bo nie ciągnął tego tematu. poza tym może nawet nie chciałą tego wiedzieć. ona również widziała, że z chłopaka zmienił się w zmysłowego mężczyznę, którego, niestety, to abbigail miałą przy sobie. kilkakrotnie miała wyrzuty sumienia, że zakochała się w partnerze własnej koleżanki, zwłaszcza tej starszej i wiedziała, że nie ma szans u nate'a. potem gdy wiedzieli, co i jak czują tym bardziej źle się czuła i próbowała to wyrzucić. jednak do nate'a ma zawsze sentyment, na pewno nieraz myśli o nim nadal, gdy bastiena nie ma, zawsze tworzyła sobie pewne ich porównania. zawsze marzyła o takim gentlemanie.
- ojej - wymruczała tylko, po czym spuściła nieznacznie wzrok, wstydziła się go troszkę, być z nim sam na sam, dawno się nie widzieli, a jeśli tak było to w towarzystwie abbigail, która nic nie wiedziała nigdy o ich rozterkach. - no tak nie widzieliśmy - zgodziła się z tym - nic... jestem.. studentką - powiedziała z bólem, widać to była, chciała pewnie powiedzieć, ze jest nieszczęśliwa. ale cóż, nie chciała mu mówić że jest źle. - jestem.. z bastienem - powiedziała, wolała być sama, by móc bez dyskrecji obserwować nate'a. poza tym troszkę była niezadowolona ze swojego związku.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 5:33 pm

uśmiechnął się całkiem fajnie, kiedy powiedziała 'ojej', była w tamtym momencie naprawde urocza i nate miał ochotę wziąć w ramiona i przytulić ją do siebie. pewnie nawet pocałować też, ale to już mniej romantycznie brzmi, haha xd w każdym razie poczuł, jak robi mu się cieplutko na serduszku i jakby jakaś pustka własnie została wypełniona. zagryzł dolną wargę, starając się jakoś ogarnąć. nie chciał, żeby emocje wzięły w nim górę i żeby zrobić coś głupiego, czego później będzie żałował.
wyłapał ów ból. znali się dość długo i może nie widzieli się dawno, ale ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień, a aimee właściwie nie zmieniła się wcale. poza tym.. gdy się kogoś kocha, to widzi się takie rzeczy (ale jestem dzisiaj romantyczna, aż się zaraz porzygam..).
- bycie studentem to fajna sprawa - powiedział, starając się jakoś obrócić rozmowę w tę weselsza stronę ;d ale gdy wspomniała o bastienie, to na moment, aż wstrzymał oddech. - no, tak.. słyszałem. z tym.. z tym idiotą, który całował się z abbigail - powiedział, zanim zdążył pomyśleć o tym, co mówi i czy aimee w ogóle wie o wszystkim. spojrzał na nią uważnie z tego wszystkiego.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 5:40 pm

uśmiechnęła się początkowo również, bo jego twarz również wywoływała nadal emocje, które starała się ukryć, jednak to trudne wymazać kompletnie z pamięci swojego pierwszego poważnego mężczyznę. cóż. pozostało jej tylko wzdychać. to co już pisałam, pewnie płakała początkowo jak najęta w domu, gdy zdała sobie naprawdę sprawę, że z nim koniec, że będzie go często widywać, ale ze swoją koleżanką, jedną z tych lepszych koleżanek. pewnie miała również przekonanie, że abbigail jest po prostu lepsza, piękniejsza i warta więcej. poza tym była dojrzalsza, nie była rozpieszczoną nastolatką, którą aimee w dalszym ciągu jeszcze jest. przełknęła ślinę gdy jej to powiedział i jej wzrok był zupełnie zagubiony, wiele w nim było wyrzutu, ale nie tego do nate'a, tylko oczywiście do bastiena. rozchyliła usta bo nie wiedziała co powiedzieć. patrzyła się na każdy przedmiot po kolei, nie wiedziała, jak się opanować, wpadła w panikę, poza tym pomyślała, że może dane jest by nikt jej nigdy nie kochał i dlatego ciągle wpada na nieodpowiednich facetów dla siebie.
- z.... kim? - spytała i zeszkliły jej się oczy, wyjęła szybko chusteczkę, którą przetarła powieki dolne, po czym upuściła ją lekko i podniosła z powrotem. była w amoku. znów dostała strzały, tylko teraz upokorzenia, bo strzała związana z nate'm była strzałą miłości, tej nieszczęśliwej. próbowała się ogarnąć i napiła się kawy, ręce jej się trzęsły.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 5:52 pm

poczuł się, jak totalny idiota. udało mu się zmienić tor rozmowy na bardziej weselszy, naprawdę! miał ochotę skopać sobie samemu tyłek. był naprawdę idiotą, bo kto normalny wspomina o takich rzeczach, nawet jeśli aimee by o tym wiedziała, nie powinien był nawet poruszać tego tematu! nie miał pojęcia, co strzeliło mu do głowy i zastanawiał się, czy ktoś mu czasem w nocy nie podrzucił orzeszka..
otworzył usta i zamknął je. nie wiedział, co ma zrobić. nienawidził, kiedy kobiety płakały, tym bardziej przez niego, bo właściwie w jakimś stopniu jest winien jej łez, skoro był na tyle głupi, żeby jej o tym powiedzieć.
- aim - powiedział i zakrył jej dłoń swoją, a uczucie miłości, troski, chęci ochronienia jej przed całym światem uderzyło w niego, jak pędzony autobus. wszystkie uczucia, które tak skrupulatnie gnieździł na dnie swojej podświadomości przez ostatnie dwa lata pod wpływem zwyczajnego kontaktu ich dłoni powróciły i miał wrażenie, iż ze zdwojoną siłą. - aimee.. tak mi przykro - dodał i delikatnie ścisnął jej dłoń. pewnie chciał przesiąść się obok niej i przytulić ją, ale pozostawały w nim jakieś resztki rozsądku i zostawił swój zgrabny tyłek na krześle, na którym właśnie siedział.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 6:00 pm

w głowie miała kompletne deja vu, jakby wszystko do niej wracało. niegdyś szczęśliwie z nate'm się spotykali i spędzali czas, potem okazało się, że spotyka się z abbigail i wybrał ją, potem przypomniała sobie wszystkie swoje cierpienia związane z rozłąką z nim, potem jej wyjazd by zapomnieć o nim, który kompletnie się nie udał i na końcu patrzenie się na szczęśliwych zakochanych. potem drugi rozdział, bastien, którego poznała gdzieś w klubie, tuż po tym, jak zmieniła się zupełnie, a tak naprawdę to tylko maska. bo chciała być twarda i do tej pory jej się udawało. potem jego przychodzenie co i raz, zauroczenie, kolejne głupie zauroczenie aimee w mężczyźnie, potem kompletne znienawidzenie przez zdrady. zrozumiała, że nigdy nie będzie doceniana, kochana. spojrzała tylko na nate'a spokojnym, choć jej wzrok miało drugie dno, to dramatyczne, które próbowało ukoić ból od środka. mrugała szybko oczami, bo chciała by zeszły z niej małe łzy, by nie zamazały jej jego obrazu.
- nie, nie jest - powiedziała i zrozumiała, że może on odszedł od abbigail właśnie po tym jak się sam o tym dowiedział, jednak jeszcze bardziej ją w to uderzy, gdy się dowie, że jesy inaczej - muszę chyba iść do domu a ty do.. abb - powiedziała i wstała chwytając torebkę. była bezsilna, wściekła i zraniona w serce przez nate'a. poczuła to, chociaż to nie jego wina, tylko jej powtórki z historii
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 6:13 pm

zaraz się popłaczę ;c
nate czuł się taki bezradny. nie miał pojęcia, co zrobić. chciał w jakiś sposób pomóc aimee, ale nie wiedział jak i raczej nie było takiego sposobu, w który mógłby jej jakoś pomóc.
kiedy wstała, on impulsywnie też wstał, podszedł do niej i przytulił ją. zamknął ją w swoim silnym objęciu (w którym ja też chciałabym się znaleźć *kisiel*). kiedy poczuł jej ciało tak blisko swojego, przymknął na moment powieki, rozkoszując się tą chwilą. prawie zapomniał już, jak wspaniale mieć ją w swoich ramionach. wszystkie obrazy czułych gestów, zamazały się przez ten czas, chociaż tak bardzo starał się je zachować, chociaż w najmniejszym stopniu. wiedział, że później będzie żałował tego, że znalazł się tak blisko niej. wszystkie uczucia stały się jeszcze bardziej odczuwalne, o ile to możliwe. nie potrafił się, jednak teraz cofnąć.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 6:19 pm

mi tylko tak chwila po chwili szklą się oczy, taka prawda :c
ustała nieruchomo i nie zdążyła nawet zareagować, koedy ją przytulił, bo zrobił to bardzo szybko. też chciałabym sama tak się poobejmować. miała rozdarte myśli, podobne do nate'a, jednak on wiedział że chcę być z abbigail i już to postanowił kiedyś, a ona się z tym gorzko pogodziła chociaż przechodziła przez surowe płacze, sekretne, których nikt nigdy nie widział, bo nie chciała, by on wiedział jak bardzo go kocha. a do tego jakby abbigail się dowiedziała... zawirowała jej teraz głowa, jakby poczuła się tak jak kiedyś, jak był taki czuły, miły i kochany. jednak im dłużej tak stali tym bardziej wbijała sobie do głowy, że on jej nie kocha i pociesza ją z powodu tego, że znów jej się coś takiego przytrafia. więc zapłakała. znów, musiałą to zrobić. nie mogła znaleźć innego sposobu... ;c
- nie chcę do tego wracać, nie mogę.. - powiedziała cicho i chciała się uwolnić i zakryła się włosami, by nie mógł zobaczyć jej emocji. poszła pewnie do wieszaka po kurtkę i będąc plecami do niego przetarła łzy.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 6:31 pm

kiedy uwolniła się z jego objęć i odeszła, został z niczym. stał tak przez kilka sekund, czując, jakby świat wymknął mu się z rąk. odwrócił się w stronę aimee. otworzył usta, ale coś ścisnęło go w gardle i orzeszek, który posiadał w czaszce ponownie zamienił się w mózg, bo uświadomił sobie, że naprawdę ją kocha, ale nie może jej tego powiedzieć. nie może być taką świnią. to był jego problem i musiał sam sobie z tym poradzić. nie miał prawa zrzucać tego na aimee, bo przecież miała prawo być szczęśliwa. miał nadzieję tylko, iż bedzie miała na tyle rozsądku i rzuci bastiena, któremu chyba z tego wszystkiego coś zrobi ;c miał tez nadzieję, że będzie w stanie pogodzić się z tym, iż aimee ma kogoś i cieszyć się jej szczęściem. nie mógł być, aż takim dunkiem, żeby samemu być szczęśliwym i jednocześnie żyć z nadzieją, iż aimee nikogo nie znajdzie, bo był zazdrosny o każdego faceta, chociaż nie miał prawa. wszystkie te zacne myśli przemknęły w kilka sekund przez głowę nate'a, który przyglądał się plecom aimee. zaraz potem ruszył w jej stronę.
- aim. pozwól mi przynajmniej odwieźć cię do domu - powiedział, ściągając z wieszaka swój płaszcz, który zaraz potem zarzucił na siebie. nie widział jej twarzy, więc nie wiedział, że płakała, ale miał świadomość, iż wcale nie jest w najlepszym stanie i nie chciał pozwolić jej wracać samej do domu o tej godzinie.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: Starbucks    

Back to top Go down
 
Starbucks
Back to top 
Page 1 of 4Go to page : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Developing Stories
» STARBUCKS PARTNERS WITH TRUE PATRIOT LOVE ON VETERAN REINTEGRATION NETWORKING AND EMPLOYMENT PROGRAM
» starbucks vs tacobell

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Gastronomia-
Jump to: