Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 Starbucks

Go down 
Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AuthorMessage
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 6:38 pm

spojrzała na niego całym swoim zapłakanym wzrokiem i wszystko wróciło. pstryk. sama siebie tresowała, by nie myśleć o nate'cie i przy nim jakoś sie ogarniać. ale to na nic. rozchyliła usta i patrzyła na każdy kawałek jego twarzy, miała ochotę go jednocześnie pocałować jak i uderzyć, że tak bardzo wtedy ją zranił swoim wyborem. ale nigdy nie zapomniała, jaki dla niej był.
- odwieźć mnie? - spytała i tym bardziej się rozkleiła. nie wiedziała, o co mu dokładnie chodzi. na pewno tylko o to, by uregulować z nią stosunki. to również ją bolało. - nie daję sobie z tym rady... nie rozumiesz - machnęła ręką bo dała mu znak, że go kocha i się potwornie tego zawstydziła. trzęsła się cała i włożyła na siebie płaszcz, po czym żałowała z każdą chwilą tego co powiedziała. nie chciała mu robić też papki w głowie, skoro kocha abbigail to nie będzie z nią tutaj stał i ją pocieszał. to byłoby złe, ona to wiedziała. znó wróci do domu i będzie płakać do poduszki. miała plan zerwać z bastienem, skoro całował się z abbigail oraz znów ją w pewien sposób zdradził... chociaż sama nic teraz nie wiedziała
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 6:52 pm

serce mu się ścisnęło, gdy zobaczył jej zapłakaną twarz. chęć zrobienia czegoś bastienowi wzrastała w nim w każdej minucie. chciał ją ochronić przed złym światem, który tak ją rani, ale miał świadomość, że nie może. z resztą.. sam też cholernie ją zranił. zdawał sobie z tego sprawę.
- nie ty jedna - wyszeptał, ale na tyle cicho, że była w stanie bez problemu to usłyszeć, po czym otworzył przed nią drzwi, żeby mogła wyjść. bez względu na wszystko, co teraz czuli, naprawdę nie mógł pozwolić jej wracać samej do domu. zbyt bardzo się o nią bał i w zbyt złym stanie była. patrzył na nią smutnym wzrokiem i jednocześnie proszącym, żeby mu nie utrudniała zaopiekowania się nią, chociaż tego wieczoru. mimo, iż czuł, że nie ma prawa by się nią opiekować, bo tak bardzo ją zranił, nie mógł tego nie zrobić.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Nov 28, 2011 7:01 pm

- nieprawda. ty... masz ją - wyszeptała i załamała się, żałowała każdego następnego słowa, robiło jej się nieprzyjemnie gorąco i jednocześnie było to takie przyjemne. nie umiała niczego opisać. potem zinterpretowała jego słowa tak, że nie tylko ona jedna cierpi na tym świecie i żeby się ogarnęła. cóż. była małym zranionym dzieckiem, które dopiero wkraczało w świat dorosły, a mentalnie już przeżyła to, co niektórzy przeżywają w lat dziesięć. gdy już wyszli trzęsła się i diametralnie było jej zimno. czuła jego dotyk co i raz, który tak naprawdę to wzmagał w niej tamte uczucia, co kiedyś. była podłamana, znów będzie to przeżywać następne miesiące gdy on wróci do abbigail i o wszystkim zapomni. poszedł ją odprowadzić, zacznij u niej.
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:28 pm

siedziała sobie czytając gazetę w starbaksie, nie umówiła się z marlonem dzisiaj, ale zamierzała to dopiero później zrobić. piła powoli kawę, obserwowała ludzi dookoła też. mathias akurat dzisiaj był w szkole, więc umówili się że pójdą razem potem na obiad.
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:37 pm

przyszedł jakoś przypadkowo, albo mieli w lizbonie coś takiego jak w plotkarze jest takie gpsy i mogli siebie namierzać. no. więc odszukał wzrokiem sarę i zobaczył ją zaczytaną po czym od tyłu cmoknął ją szybko w policzek, aż musiała się zdenerwować.
- cześć! - powiedział wesoły i usiadł. zapalił papierosa, było pewnie mu wolno, musiałsię odstresować po ciężkim dniu - hm, co tam sobie czytasz? - zapytał grzecznie
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:40 pm

- gazetę - powiedziała odkładając ją na bok, a potem sie do niego uśmiechnęła, założyła nogę na nogę. miała dzisiaj na sobie dżinsy podkreślające idealnie jej nogi i tyłek, wyglądała albo musiała wyglądać calkiem seksownie. a do tego jakaś milusia bluzeczka. poprawiła sie na krześle - musze być przecież ze wszystkim na bieżąco, czyż nie? - zauważyła znów a potem przygryzła wargi - a ty co tu robisz, hmhm? - zapytała pijąc kawcie.
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:42 pm

- piję kawę - odpowiedział jej tak samo, jak ona odpowiedziała z tą gazetą, kjut xd uśmiechnął się do niej bo zdążył już zarejestrować jej ubiór który, niestety na jego oko nie sprawdziłby się do szybkiego numerku na przykład gdzieś w łazience albo gdziekolwiek - a tam na bierząco. chyba z ubraniami na bieżąco - pomyślał, strzelił, że to była gazeta o modzie, trudno - jakie miałaś dzisiaj plany? nie odezwać się do marlona i spędzić dzień z braciszkiem? - uśmiechnął się zadziornie
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:45 pm

- a wiesz że miałam takie plany mroczne żeby właśnie się do takiego jednego marlona nie odzywać? - zachichotała - pewnie że chciałam spędzić dzień tylko z braciszkiem, no wiesz, w końcu to mój młodszy braciszek. a tak na poważnie, miałam napić się kawki, potem idę z nim na kolację. potem miałam do ciebie wpaść - powiedziała z uśmieszkiem na ustach. połozyła ręce na swoim kolanie - hmm na bieżaco, bo każdy porządny prawnik czyta gazety prawnicze, jakbyś nie zauwazył czytam gazetę prawniczą - pokazała mu
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:49 pm

- dobra dobra - machnął ręką na gazetę, pewnie nienawidził przedmiotów typu wos i takich różnych kryminalno sądowniczych rzeczy więc nie chciał nawet na to patrzeć. zmarszczył brwi i popatrzył na nią poważnym i jednocześnie seksownym wzrokiem, jaki potrafi tylko on zrobić - hm, no dobrze, więc zaraz zmykam i daję ci wolną rękę, kwiatuszku - powiedział zadziornie i wypiął jej język po czym pocałował ją czule w usta i przytulił do siebie - hm, ale na pewno wpadniesz? chyba, że wyjdziesz ze swoich planów i pójdziemy do mnie teraz? - zapytał
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:51 pm

- no wiesz jak mnie jakoś fajnie przekonasz, mogę powiedzieć mathiasowi że wrócę dopiero późno w nocy albo że w ogóle nad ranem. wczoraj byłam z nim na basenie, w zoo byłam, w knajpie, na spacerze, wszędzie normalnie byłam. więc moogę dzisiaj chyba ominąć troszeczkę swoje plany... a w ogóle co ty tak chcesz mnie do siebie ściągnąć - zaśmiała się a potem skończyła swoją kawę. nie miała już czego pić, więc zapaliła papierosa, miała jakieś miłe mentole. zaciągnęła sie parę razy, poczuła że lekko sie jej kręci w głowie, ale to było fajne uczucie - masz długi język - zauważyła rozbawiona
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:55 pm

- oo, zaprzyjaźniliśmy się z mathiasem? - zapytał z uśmiechem takim męskim, wyglądał jak starzec przy sarze czasami - hm, chyba, że jesteś tylko jego przewodnikiem. cóż, bywa - roześmiał się i dokończył swojego papierosa spoglądając na nią. pewnie posłodził sobie pół łyżeczki cukru kawę i napił się z powrotem - ej nie obrażasz, dobre? - powiedział śmiesznie i ziewnął, dzisiaj nie był dla niego przyjemny dzień - chcesz się wymigać od wizty z bratem? no nieładnie słonko - zaśmiał się znów
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 2:59 pm

- ojojoj, nie wyspales się dzisiaj? - powiedziała z uśmiechem, zaciągnęła się znów papierosem. nad nimi unosił się dym. sarah faktycznie czasami wyglądała jak siostra młodsza marlona. raz sąsiadka z góry powiedziała jej że ma pięknego brata, no cóż, ale to nie jest jej brat, bywa. uśmiechnęła się do siebie i poprawiła nogi, żeby ładniej wyglądały - noo zaprzyjaźniłam się z nim, nawet nie wiesz jaki z niego fajniutki facet jest, taki mój młodszy braciszek. nie, nie prowadzam go, raczej to on mi pokazuje jakieś fajniutkie miejsca, których jeszcze nie widziałam. świetnie sie z nim bawię - powiedziała ucieszona - no wiesz, ty mnie chcesz sprowadzić na złą drogę - puściła mu oczko
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 3:02 pm

- a no widzisz. bo ty nie masz orientacji w terenie, no tak - podeśmiał się z niej i pokiwał że to prawda, dzisiaj miał humor to podśmiewania się i żartowania, jednak faktycznie, nie był za bardzo wyspany - hm, no nie wyspałem się. miałem dzisiaj kolokwium kolejne, ale to ci mówiłem - spojrzał na nią ładnym wzrokiem - na jaką złą drogę? no co ty! nie powiem ci już kto ci zakazał palić papierosy ale ty robisz swoje! - nie powiedział tylko pokazał paluchem na siebie, skromny ;d
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 3:05 pm

- oj no weeź, lubię palić, nic się przecież złego nie dzieje jak palę sobie jednego czy dwa papieroski. poza tym ty też palisz więc nie czepiaj się mnie że palę! - zauważyła wywalając język a potem się roześmiała. spojrzała ponad głowę marlona, bo zauważyła tam gdzieś kątem oka swojego byłego chłopaka który podobno wyjechał do nowego jorku zostawiając ją w cholerę - hmm, no taaak... może i nie mam orientacji w terenie ale mam doskonałą orientację w twoim domu! - zauważyla śmiejąc się - w swoim sie też jeszcze nie gubię - pokiwała głową mądrze. a potem przygryzła wargi - no to jak, chcesz mnie porwać? - zapytała
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 3:09 pm

- oj tam, kurwa nie lubię jak palisz - on nie lubił jak ona pali a xavier nie lubił misia, haha xd - ojezu i ty to nazywasz orientacją w terenie? weź przestań. ty nawet nie wiedziałaś że dzielnica xyz to najbardziej niebezpieczna dzielnica w lizbonie. - pouknął się po czole w jej kierunku, że jest małym głuptaskiem - no, chcę cię porwać ale nie wiem, czy madame się zgodzi/ - zapytał ze zmarszczoną brwią i seksi uśmiechem
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 3:13 pm

- no tak, nie moja wina że wychowałam się w londynie a nie w lizbonie - rozłozyła ręce, usmiechając się do niego. zgasiła papierosa, a potem przygryzła wargi - no dobrze wiem że nie lubisz jak palę ale nie palę przy tobie. znaczy staram się nie palić przy tobie, wiesz... - zachichotała - oczywiście są wyjątki... - puściła mu oczko, a potem podrapała się po nosie - hmm, jak się bardzo postarasz to może się zgodzę - zachichotała - nie moja wina poza tym że to faceci zawsze mają lepszą orientację w terenie, dlatego pomagacie kobietom żeby się nie gubiły - zauważyła
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 3:15 pm

- tak, wy to może tylko udajecie, że jej nie macie, bo po galeriach to latacie jak zawodowcy, znacie każdy zakątek i fragment - uśmiechnął się i patrzył na nią, serio, nienawidził jej palenia - nie przy mnie, ale ogólnie tego nienawidzę. ale trudno - machnął ręką, chociaż nie podobało mu się, że pali, chociaż ona mogła sobie nie psuć zdrowia, wystarczy że on sobie psuł - jak mam się postarać? na przykład... tak? - umiejscowił rączkę na jej kolanku i pocałował namiętnie w jej mięciutkie usta, mrr
Back to top Go down
View user profile
sarah

avatar

Posts : 387
Join date : 2011-11-10
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 3:18 pm

- jestem coraz bardziej przekonana do tego żebyś mnie porwał - powiedziała odrywając się od niego kiedy już oddała pocałunek, uśmiechnęła się a potem tylko widziała jak przelatuje jej przed oczami jej były, który chyba się zdenerwował a za nim poleciała jego dziewczyna obecna. przygryzła wargi a potem się do niego uśmiechnęła. pomiziała go palcami po policzku - no to idziemy do domciu? znaczy do ciebie, oczywiście... - poprawiła sie od razu. nie mieszkali razem, ale to chyba było dla nich dobrze, sarze to jeszcze jak na razie pasowalo, bo nie przeszkadzali sobie w nauce itp. nachyliła się nad nim i pocałowała go... ale w górną wargę.
Back to top Go down
View user profile
marlon

avatar

Posts : 429
Join date : 2011-11-10
Age : 30

PostSubject: Re: Starbucks    Wed Nov 30, 2011 3:21 pm

widział jej zmieszanie, ale jak to marlon, nie ogarnął, o co chodzi. więc pozostało mu tylko ładnie i seksownie się uśmiechnąć że będzie mieć ją dla siebie zaraz w domku. mrrr!
- no to chodźmy, kotku - powiedział płacąc za ich kawy i polecieli za rączkę do domu, było uroczo.i zacznij, jak zwykle
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 7:31 pm

po skończonych zajęciach na uczelni, przyszła na mocną kawę. w domu czekało ją pakowanie przed przeprowadzką. w końcu mają z nejtem w weekend wprowadzać się do nowego mieszkania. zdjęła płaszcz, a pod nim miała swoją ulubioną różową zwiewną, plisowaną spódnicę z h&m'u (o, tą: http://www.hm.com/pl/product/95609?article=95609-B ) i czarną koszulę. przewiesiła przez rękę płaszcz i podeszła do kasy zamówić kawę. na ramiona opadały jej lekkie ciemnobrązowe fale włosów. wykonała swój standardowy makijaż: róż, szminka nude, mocna kreska na powiece i tusz. kochała swoje rzęsy, bo same w sobie były bardzo długie, ale zawsze je pogrubiała tuszem.
westchnęła cicho i poprosiła o swoją i aimee ulubioną kawę - pewnie jakaś z bitą śmietaną, czekoladą i w ogóle wspaniała. a do tego poprosiła o muffina.
usiadła przy jednym z wolnych stolików i wyjęła swojego macbooka by przejrzeć codzienną porcję stron. upiła łyk kawy
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 7:34 pm

ona siedziała obok, pewnie nie zauważyła jej, przyszła tutaj aimee na kawę, bo ostatnio nic nie mogła jeść od momentu gdy zobaczyła przyjemny seks nate'a z abb w parku. cóż, wszystko zwracała, jezu, zaraz z niej zrobię bulimiczkę. gdy tylko zobaczyła znajomą fryzurę i spojrzała na abbigail wytrzeszczyła oczy jakby zobaczyła ducha! dobrze, że nie piła kawy bo automatycznie się by zakrztusiła i jeszcze by zmywała przy wszystkich podłogę, ostro. przełknęła ślinę i przeniosła się o parę stolików dalej i obiecała sobie, że zaraz wyjdzie... cóż, była przewrażliwiona i pewnie dopadało ją psychiczne przygnębienie. moje biedne dzieczko :c
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 7:51 pm

gdy przejrzała wszystkie strony internetowe i odpisała na maile, wyłączyła komputer i rozejrzała się. właśnie piła kawę, gdy zauważyła aimee. zakrztusiła się, ale dzielnie połknęła napój bogów. uniosła brwi, obserwując swoją ex bff. nie wiem czemu, ale przypomniało mi się mtv i w sumie mogłaby zrobić casting na nową bff. nawet w dubaju.
miała ochotę dosiąść się do aim, ale ta właśnie się przesiadła dalej. no nic, co poradzi. pewnie obydwie przechodziły lekkie załamanie psychiczne - aim z powodu braku nate'a, a abbi brakowało przyjaciółki.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 7:55 pm

odwracała się nerwowo i zrobiło jej się niedobrze, pewnie dlatego, że patrząc na nią ciągle wracał jej obraz ich wspólnej przedwczorajszej przygody. pewnie aimee też tak to nazywała w myśli i westchnęła, zrobiła się bardziej blada, niż była i nie mogła uwierzyć, w co się wplątała. a raczej w co ja ją wplątałam. cóż. pewnie po kawie zrobiło jej się tak słabo że szybko poleciała do łazienki i zwymiotowała, ale kulturalnie, potem obmyła twarz i stanęła przed lustrem zastanawiając się, co się z nią dzieje i czemu nie jest piękna i mądrzejsza niż jej była przyjaciółka. zaszlochała trochę i znieruchomiała. nie miała ochoty nigdzie wychodzić.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:02 pm

gdy zauważyła, że aimee wybiega, przestraszyła się. sama wzięła szybko swoje rzeczy i pobiegła za nią. usłyszłała, jak wymiotuje przez drzwi, a potem sama weszła do łazienki. pewnie widziała ją w lustrze. patrzyła smutna na aimee.
-co się dzieje? - zapytała cicho, obserwując ją. odgarnęła kosmyk swoich włosów i podeszła do dziewczyny. położyła swoje rzeczy na blacie koło umywalki i pogrzebała za gumą do żucia. podała woreczek dziewczynie.
-aimee...-wyszeptała, patrząc w jej oczy.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:06 pm

nie chciała na nia patrzeć, miała twarz jak trup i nie wiedziała co ma jej powiedzieć, a najchętniej to by powiedziała jej kilka dobitnych słów, chociaż po tym, jak właśnie opróżniła ze swojego brzuszka wszystkie resztki pożywienia jakie zjadła to teraz nie ma siły na kłótnie.
- czego chcesz??? - spytała dramatycznie i wzięła swoją własną chusteczkę i wycierała się po twarzy, która raz była gorąca raz ciepła. przetarła oczy,z których miały ochotę polać się łzy, jednak chciała się jakoś trzymać. - możesz stąd wyjść z łaski? - powiedziała patrząc przez ułamek sekundy na nią. ostatnio aimee była wrakiem człowieka, chodzi mi o wnętrze, psychikę, bo wizualnie zawsze jest piękna.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: Starbucks    

Back to top Go down
 
Starbucks
Back to top 
Page 2 of 4Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Developing Stories
» STARBUCKS PARTNERS WITH TRUE PATRIOT LOVE ON VETERAN REINTEGRATION NETWORKING AND EMPLOYMENT PROGRAM
» starbucks vs tacobell

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Gastronomia-
Jump to: