Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 Starbucks

Go down 
Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AuthorMessage
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:10 pm

spojrzała na nią i uniosła brwi.
-jak to czego chcę? jesteś chora, wymiotujesz, to chcę ci pomóc. przecież cię tak nie zostawię. - powiedziała, jakby to było oczywiste. bo było. mimo, że teoretycznie już się nie przyjaźniły, nadal ją kochała.
westchnęła. aimee była tak jak ona uparta.
-nie, nie mogę. - powiedziała stanowczo i wyjęła z torebki szczotkę do włosów, którą zaczęła rozczesywać jej piękne włosy, bo zapewne trochę się skołtuniły gdy wymiotowała. nic nie mówiła. cieszyła się, że i tak stoi obok swojej aimee.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:14 pm

- przestań się zachowywać jak kiedyś! rozumiesz? - powiedziała odsuwając się od niej i popłakała sobie i znowu zachciało jej się wymiotować, bo ciągle sobie przypominała te przykre zdarzenie, ale nie miala już czym wymiotować. spakowała swoje rzeczy, wyrzuciła chusteczki.
- co nie możesz? wiesz co, ja nie wiem czego ty jeszcze ode mnie chcesz. masz na pewno ciekawsze sposoby spędzania czasu - powiedziała obojętnie, chociaż serce jej się łamało, bo kochała nate'a i jednocześnie kochała abb ale nie okazywała tego, bo teraz jednocześnie ją nienawidziła, sad.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:22 pm

odsunęła się od dziewczyny i zamknęła oczy. spróbowała się uspokoić, ale nie potrafiła. spod jej powiek wypłynęły łzy. spojrzała na dziewczynę.
-aimee, błagam cię, uspokój się. nie mam ciekawszych sposobów na spędzanie czasu. - powiedziała, kładąc dłoń na jej ramieniu. jejku, było jej tak źle. gdyby z nejtem nie ukrywali tego, że się spotykali, nie byłoby teraz problemu. ale w końcu chłopak wybrał abb.
-czy możemy porozmawiać? - zapytała cicho, patrząc w jej oczy. - wiesz, że nic o was nie wiedziałam - mruknęła.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:24 pm

ona ciągle chciała się opierać tej rozmowie i najchętniej to by pobiegła do domu. spojrzała na nią, czasem to pocieszał ją fakt, że abbigail też jest na tyle naiwna, bo nate w oczach aimee był teraz dupkiem, który mówi dwóm kobietom, że je kocha.
- o czym. bo ja nie widzę żadnego tematu - powiedziała nie patrząc na nią - masz ciekawsze zajęcie, swojego cudownego chłopaka. ciesz się - powiedziała smutna i chciała wyjść jednak abb pewnie przytrzymywała ją za rękę a aimee nie miała siły fizycznej, sad.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:29 pm

nie wiem, chyba mu wierzyła, chociaż wiedziała, że nie powinna.
-aim, jak nie widzisz tematu? chcesz się kłócił o to, że kochasz mojego chłopaka, z którym zaczęłam chodzić bo nie wiedziałam ,że z nim byłaś? bo mi nie powiedziałaś? - zapytała sucho, ale i tak płakała. - z czego mam się cieszyć? że nie mam przyjaciółki? naprawdę, dziękuję, to jest powód do szczęścia. - westchnęła i pogłaskała ją po policzku. zawsze to robiła, nie wiem czemu. jakoś tak.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:32 pm

- nie musisz mnie dotykać - powiedziała dość spokojnie i obojętnie - dobrze, wszystko ci powiem, jak było. kochałam nate'a, byliśmy razem a ty potem się nim podjarałaś i ci go ustąpiłam. trudno. on tak jak dzisiaj miał rozdwojenie jaźni i wybrał ciebie bo chciałam, byś była z nim. i cały ten kurewski czas byłam sama albo pierdoliłam się z innymi. to nie twoja wina, tylko moja że zrezygnowałam, ale to inna sprawa. byłam z bastienem a ty... pozwoliłaś mu siebie macać, gratuluje moja kochana przyjaciółko! naprawdę kłaniam ci się do stóp, zrobiłaś mi śliczną przysługę - powiedziała i odwróciła się od niej po zapłakała.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:38 pm

spojrzała na aimee i stała tak z rozchylonymi ze zdziwienia ustami.
-aimee, nie musiałaś. a co do bastiena, wcale mnie nie macał. i nie wiem kto jest na tyle kurewsko wspaniały, że mówi ci takie rzeczy. pocałował mnie, to prawda, ale odsunął się, bo doszło do niego, że liczysz się tylko ty. był załamany gdy uświadomił sobie, co zrobił. i jest draniem. i to chamstwo, że będąc z tobą był w stanie mnie pocałować - powiedziała i odwróciła ją do siebie, westchnęła cicho.
-nate..to inna sprawa. ponoć wasz związek, jeśli tak można to nazwać opierał się tylko na seksie. nie wiedzieliście, że się kochacie. gdy się o tym dowiedziałam, powiedziałam mu, by wrócił do ciebie. ochrzanił mnie. - westchnęła ponownie i spojrzała jej w oczy - myślisz, że jest mi łatwo z myślą, że mój chłopak kocha moją przyjaciółkę? że w każdej chwili może mnie zostawić? nie czuję się bezpiecznie. - załamał jej się głos i spojrzała na podłogę, aby jej twarz zasłoniły gęste loki, bo przynajmniej dziewczyna nie zobaczy jej łez.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:43 pm

ona już tyle wypłakała i nie miała ochoty dalej płakać. abbigail mogłaby pomyśleć, że aimee jest twarda i się nie przejmuje jednak było inaczej.
- bastien mi to powiedział, kochana - powiedziała marszcząc nieprzyjemnie brew - ty i twoje pomysły. co ja bym bez nich zrobiła! - westchnęła - tak, opierał się ale nie tylko. byliśmy blisko, abb, poza tym nie oszukujmy się, nie zrezygnowałabyś nigdy z nate'a, ja to po prostu wiem. a ja to zrobiłam, ale nie chcę o tym rozmawiać - wzięła wdech, bo poleciały jej oczy. czuła się głupia, że dla abbigail z niego zrezygnowała - łatwo? na pewno ci łatwo skoro pierdolisz się z nim w parku a ja ląduję w szpitalu psychiatrycznym - powiedziała głośniej, miała tego nie mówić. oblizała wargi i powiedziała - nate mnie oszukał. dał mi do zrozumienia że mnie kocha. jest fałszywym kłamcą. nienawidzę go i... ja też go kocham - powiedziała tylko nie będąc pewną, czy go kocha jednak ciepło jej było za każdym razem, gdy go widziała
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:54 pm

-i uwierzyłaś bastienowi ? - uniosła brew. no okej, niech robi co chce. jak woli mu wierzyć to dobrze. - czy zrezygnowałabym z nate'a? gdybym jeszcze się z nim nie umawiała, tak. zrezygnowałabym. - pokiwała głową. mówiła szczerze. - ale jak dowiaduję się o tym po dwóch latach, nie, nie zrezygnuję. aimee, miałaś 17 lat. uważasz, że byłby to związek na śmierć i życie? ten nasz pewnie też nie jest, ale próbujemy. i mam nadzieję, że przez to przejdziemy. bo zależy nam na sobie - powiedziała spokojnie. - aim, jest mi ciebie żal, naprawdę. nie wiem jak się czujesz, ale zrobiłabym wszystko aby ci pomóc, ale nie zostawię nate'a. kocham go. najbardziej na świecie. i mam ochotę mu przywalić za to, że cię oszukał. i chyba to zrobię. albo chociaż z nim porozmawiam. - powiedziała , patrząc jej w oczy. czasami czuła się jak jej starsza siostra.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 8:58 pm

- nie mogę cię słuchać. bądź sobie z nim i zapomnij że kiedykolwiek byłam i istniałam, bo ja powinnam zapomnieć o twoich uczuciach dwa lata temu, a tego nie zrobiłam - powiedziała, zrobiło jej się słabo, bo chciała tak bardzo wreszcie być w ramionach nate'a, jednak nie mogła ;c oczywiście, że abbigail go nie zostawi a aimee będzie sama na lodzie - nie rozmawiaj z nim tylko idź i sie cieszcie sobą. a ja wyjadę i nigdy już cię nie zobaczę, ani..... jego - powiedziała to po pauzie, było jej żal, że nie zobaczyłaby jego twarzy nigdy więcej, ale ok. poszła
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 9:12 pm

westchnęła i kucnęła, gdy dziewczyna wyszła. nie, musi się pozbierać. wstała, trzymając się blatu, bo zakręciło jej się w głowie. starła tusz, który spłynął jej rzęs, użyła pudru i nałożyła znowu mascarę na rzęsy. wyszła z łazienki i przeszła przez kawiarnie, aby wyjść na zewnątrz. zakładam, że zapłaciła, gdy kupowała kawę.
na zewnątrz nie zauważyła na początku dziewczyny, sama stała oparta o ścianę i po wyjęciu papierosa ambitnie go zapaliła, mimo, że trzęsła jej się dłoń i zaciągnęła się mocno.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 9:14 pm

- jezu znowu ty - powiedziała bo ona ją zauważyła i poszła dalej, była załamana, docierało do niej, że nigdy nie spełni swojej miłości i znów będzie sie pocieszać w ramionach bastiena... jego było aimee szkoda, bo nie chciała go wykorzystywać zwłaszcza teraz, że zna jego uczucia. czuła się źle, że nie odwzajemnia ich tak, jakby ona chciała. odwróciła się i zobaczyła śledzącą ją abb
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 9:19 pm

spojrzała na dziewczynę i zaciągnęła się po raz kolejny.
-aimee, bądź poważna - jesteś już dorosła. pogódź się z tym jak jest i znajdź sobie kogoś - westchnęła i zgasiła peta o ziemię, a następnie wepchnęła go do studzienki kanalizacyjnej.
szła za nią na tych swoich niebotycznych obcasach.
-poza tym, wiesz, że nic nas śmiertelnie nie skłóci. prędzej czy później się pogodzimy. -wzruszyła ramionami i wyjęła kolejnego papierosa. zapaliła go i zaciągnęła się. powoli miała dość tego, że aimee robiła z siebie ofiarę całego zdarzenia. nate bardziej kochał abbi i to z nią był. to oni mieli ze sobą zamieszkać już niedługo. będzie musiała im kupić zapas plastrów na rzucanie palenia, bo przekona go, aby rzucili to świństwo - przez ostatnie wydarzenia i ona stała się nałogową palaczką.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 26

PostSubject: Re: Starbucks    Thu Dec 01, 2011 9:20 pm

- twoja ambicja.... nigdy ci nie wybaczę. już nie potrafię. wypchaj się nim - powiedziała i odeszła
Back to top Go down
View user profile
april

avatar

Posts : 41
Join date : 2011-12-11

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 8:52 pm

april przez cały dzień chodziła po lizbonie, zwiedzając ją. w końcu dopiero niedawno wprowadziła się tutaj. no, może nie tak niedawno, bo w październiku,ale nie miała wcześniej na to czasu. o dziwo nie miała jeszcze wielu znajomych, bo bardzo przejmowała się studiami, na które przeniosła się z sydney.
weszła do starbucksa w swoim cienkim płaszczu, bo w lizbonie według googla jest obecnie 12 stopni. pod płaszczem miała białą, koronkową sukienkę, a na nogach szpilki. wysokie.
przeszła przez kawiarnię, zamawiając po drodze kawę i muffinę. zajęła jeden ze stolików i wyjęła notatki w którym pisała jakieś wypracowanie.
Back to top Go down
View user profile
mathias

avatar

Posts : 60
Join date : 2011-12-04

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 8:58 pm

mathias, na którego konto miałam mały problem z zalogowaniem, bo zapomniałam hasła xd wszedł do starbucksa, właściwie to powinien był już spać, bo jutro ma na siódmą, jak ja, ale że u jego siostry znowu był jej narzeczony, musiał zostać dłużej poza domem. podszedł do kasy, czy jakby to nazwać i zamówił kawę, czując, że nie prędko wróci do mieszkania, a nie znalazł sobie żadnej miłej koleżanki, która chciałaby go przenocować. rozejrzał się po wnętrzu szukając miejsca, gdzie mógłby usiąść. był zdziwiony, że wszystkie stoliki o tej godzinie były zajęte. jedno wolne miejsce (standardzik) było wolne obok april. uśmiechnął się do siebie łagodnie i podszedł do niej. - mogę? - zapytał, stając obok krzesła i przywołał na twarz jeden z przyjemniejszych uśmiechów.
Back to top Go down
View user profile
april

avatar

Posts : 41
Join date : 2011-12-11

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:01 pm

ona miała na dziewiątą, ale nie chciała iść jeszcze do mieszkania. myślę, że ja z chęcią przenocowałabym mathiasa, april zapewne także. czy oni się dopiero poznają?
spojrzała na bardzo przystojnego chłopaka, który odciągnął ją od pisania.
-jasne, siadaj. - uśmiechnęła się uroczo, jak to miała w zwyczaju i napiła się łyka kawy, od której była uzależniona.
Back to top Go down
View user profile
mathias

avatar

Posts : 60
Join date : 2011-12-04

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:09 pm

wszystkie byśmy go przenocowały! ja nawet mogłabym przygarnąć na stałe! <3
- dzięki - uśmiechnął się, od razu kodując w głowie jej uroczy uśmiech, który nie powiem! spodobał mu się. odsunął sobie krzesło i usiadł na nim, rozglądając się po sali.
- nie sądziłem, że o tej godzinie może być tutaj tyle ludzi - powiedział niby do april, niby do siebie, po czym napił się swojej kawy, zastanawiając, jak długo marlon zamierza siedzieć w jego mieszkaniu i czy to czasem nie przeciągnie się do rana.
Back to top Go down
View user profile
april

avatar

Posts : 41
Join date : 2011-12-11

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:13 pm

uśmiechnęła się delikatnie do chłopaka po raz kolejny i wróciła do pisania. jednak po chwili gdy znowu się odezwał podniosła głowę i rozejrzała się po sali. nawet nie zauważyła.
-z moich cowieczornych statystyk wynika, że jest tu tak codziennie - wzruszyła ramionami i zaśmiała się dźwięcznie, aczkolwiek cicho. odgarnęła niesforny kosmyk z twarzy i spojrzała na chłopaka, badając go wzrokiem. nie, nie rozbierała go nim, o dziwo.
-jestem april - przedstawiła się, patrząc mu w oczy, chociaż co chwilę jej wzrok uciekał na jego usta. ot, jakoś tak. może dlatego, że jej się spodobały? pewnie tak.
Back to top Go down
View user profile
mathias

avatar

Posts : 60
Join date : 2011-12-04

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:20 pm

zdziwił się tym, co powiedziała, chociaz w sumie.. nie powinien. starbucks to najbardziej oblegana kawiarnia, a on ostatnio przestał bywać tutaj tak często wieczorami, bo uczył się do maturki, hi hi! uśmiechnął się do siebie, kiedy april zaczęła się śmiać - miała przyjemny śmiech (śmieję się z własnego posta xd).
- mathias - powiedział, przetrzymując jej spojrzenie i uśmiechnął się całkiem ujmująco. - to ja pierwszy powinienem się przedstawić - zauważył, uśmiechając się łobuzersko i zarazem naprawdę seksi! - ubiegłaś mnie - dodał, puszczając jej perskie oczko, po czym napił się swojej kawy.
Back to top Go down
View user profile
april

avatar

Posts : 41
Join date : 2011-12-11

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:24 pm

no tak, maturzysta...ale ona o tym jeszcze nie wiedziała.
-miło mi cię poznać, mathias - powiedziała,przekrzywiając lekko głowę w prawo i uśmiechnęła się. po chwili zaśmiała się gdy powiedział, że go ubiegła.
-dziwnym trafem zazwyczaj mówię coś za szybko, albo w złym momencie przy złych osobach. - powiedziała i uśmiechnęła się równie seksownie. o boże, dobrze, że siedziała, bo patrząc na jego uśmiech rozpływała się. napiła się kawy i znowu spojrzała na mathiasa.
-na którym roku jesteś? trzeci, czwarty? - tak myślała, bo mathias wyglądał na starszego, niż naprawdę był.
Back to top Go down
View user profile
mathias

avatar

Posts : 60
Join date : 2011-12-04

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:31 pm

- mnie również, april - uśmiechnął się seksownie, co w tym momencie zrobił całkiem nieświadomie. podobalo mu się jej imię i dodatkowo wyglądała naprawdę uroczo, kiedy przekrzywiała tak głowę w bok i pewnie mathias, aż miał ochotę ją pocałować, ale był dobrze wychowanym chłopcem i potrafił trzymać łapki przy sobie.
- tak? co na przykład? - zapytał z łobuzerskim uśmiechem, lekko nachylając się nad stolikiem w jej stronę z zachęcającym wyrazem twarzy, żeby powiedziała mu, jakie urocze gafy potrafi strzelać.
roześmiał się, gdy zapytała, na którym roku studiów jest i oparł się o krzesło.
- rozczaruję cię. dopiero w przyszłym roku zaczynam studia - powiedział i napił się kawy, spoglądając na april znad kubka.
Back to top Go down
View user profile
april

avatar

Posts : 41
Join date : 2011-12-11

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:37 pm

jęknęła dość nieświadomie gdy znowu się tak uśmiechnął. był seksowny, o tak! ale czy panienka april w końcu znajdzie swojego księcia na białym koniu? zobaczymy.
przygryzła wargę przez co wyglądała naprawdę ponętnie, ale i słodko.
-nie wiem czy powinnam o tym mówić. mój biedy wujek dalej mi nie wybaczył, że na pogrzebie jego dziadka powiedziałam mu, że powinien się cieszyć, bo dostanie spadek, gdy miałam 14 lat - westchnęła i napiła się kawy, ale prawie zakrztusiła się gdy ten powiedział, że jest w maturalnej. odstawiła kubek i uśmiechnęła się łobuzersko? coś takiego.
-w takim razie jestem od ciebie o rok starsza - stwierdziła i upiła kolejny łyk kawy. spojrzała na chłopaka spod rzęs, a nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak seksownie wyglądała. w ogóle april rzadko zdawała sobie sprawę z tego, jaka jest seksowna. może to przez to, że w życiu miała tylko dwóch chłopaków, a z jednym i tak skończyła kłótnią o jej dziewictwo? podejrzewam,że tak.
Back to top Go down
View user profile
mathias

avatar

Posts : 60
Join date : 2011-12-04

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:44 pm

uśmiechnął się przelotnie, słysząc jej cichy jęk i poczuł się jak bożyszcze wszystkich nastolatek, którym tak właściwie był i zdawał sobie z tego sprawę, wykorzystując to trochę perfidnie na wykradanie notatek z lekcji, kiedy nie chciało mu się ich robić, na ładne oczka!
sam zagryzł dolną wargę, kiedy i ona zagryzła swoją. on jednak zrobił to, bo april faktycznie wyglądała naprawdę ponętnie.
- łał.. to faktycznie.. nieodpowiednie - powiedział, unosząc w górę brwi, po czym uśmiechnął się z rozbawieniem, nie mogąc wytrzymać. wyobraził sobie czternastoletnią april mówiącą to wujkowi. musiał być to bezcenny widok.
- no popatrz! w życiu bym nie powiedział. nie wyglądasz tak staro - powiedział, uśmiechając się z przekąsem, bo mathias to wesołe dziecko i droczył się z april. odkupił swój mały żarcik ujmującym uśmiechem, którym starał się zakryć, jak gierki april odpowiednio na niego działają.
Back to top Go down
View user profile
april

avatar

Posts : 41
Join date : 2011-12-11

PostSubject: Re: Starbucks    Mon Dec 12, 2011 9:50 pm

o nie, nie, nie, april jest od niego starsza i mądrzejsza, zapewne. przynajmniej miała takie wrażenie. a raczej chciała mieć takie wrażenie. mmm,zły mathias. nie powinien tak robić.
spojrzała na niego udając złą. pokręciła głową, nieświadomie pochylając się w jego stronę.
-no widzisz, to się nazywa dobry krem - poruszyła brwiami i skupiła się w głowie na czymś innym by nie jęknąć, czując jego wspaniały zapach. kojarzył jej się z eukaliptusem.
po chwili jednak odsunęła się kawałek i napiła kawy. według mnie mathias powinien zaprosić ją na drinka, czy coś.
schowała do swojej torebki pracę, bo pewnie i tak nic więcej nie napisze przy nim.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: Starbucks    

Back to top Go down
 
Starbucks
Back to top 
Page 3 of 4Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Developing Stories
» STARBUCKS PARTNERS WITH TRUE PATRIOT LOVE ON VETERAN REINTEGRATION NETWORKING AND EMPLOYMENT PROGRAM

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Gastronomia-
Jump to: