Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 nate

Go down 
Go to page : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AuthorMessage
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Tue Nov 22, 2011 8:54 pm

niestety, przykro mi to stwierdzić, ale nie pozwolił! ;c zatrzymał jej dłoń i pokręcił przecząco głową.
- łapska przy sobie - powiedział, odsuwając jej dłoń. cała sytuacja bawiła go niezmiernie, ale starał się tego po sobie nie pokazać, co wychodziło mu całkiem dobrze. trudno mu było uwierzyć w to, iż to on miał być tutaj rozsądkiem! xd - jesteś chora. leż spokojnie - dodał, lekko się przeciągając. spojrzał na abbigail i nie wytrzymał. jej mina była bezcenna. roześmiał się i pocałował ją przelotnie w głowę, po czym wrócił wzrokiem do ekranu telewizora, żeby dalej oglądać.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Tue Nov 22, 2011 8:56 pm

-pff.nie to nie - mruknęła i pokazała mu język. odwróciła się plecami do niego i myślę, że zasnęła. była wykończona gorączką. zapewne nate obejrzał kawałek filmu i też poszedł spać,.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 5:29 pm

abbigail spędziła cały dzień grzecznie w łóżku, bo czuła się potwornie. oglądała chyba piąty film i umierała, kaszląc. zużyła całe duże opakowanie chusteczek do nosa. miała dalej taką samą temperaturę jak wczoraj, mimo, że brała leki. obok niej w łóżku leżał kot. nate miał obiad w lodówce, o czym pewnie wiedział. sama nie miała siły wstawać. jęknęła pod nosem, mając nadzieję, że już długo nie będzie musiała być sama.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 5:40 pm

nate tak nudził się na wykładach, że aż zaczęli grać z kumplem w statki, do czasu aż i to nie zaczęło robić się nudne. doszli do tego etapu nudów, gdzie każda głupia rzecz jest zabawna, więc kiedy wykładowca się odwracał, rzucali w jego stronę samolotami z kartek. pod koniec wykładów przy tablicy leżała sterta samolocików, które biedna cindy musiała pozbierać, bo wyszła ostatnia z auli!
byłby wcześniej w domu, ale wyciągnięcie notatek od cindy wcale nie poszło mu tak łatwo, jak sądził, iż pójdzie. musiał zaprosić ją na kawę, która trwała zaledwie pół godziny, ale dla niego jakby wieczność, a później jeszcze razem z nią do ksera, żeby skserować notatki i bizuuum samochodem do domu, wcześniej jednak odwiózł cindy, bo musiał w pełni wkupić się w jej łaski. w końcu wrócił do mieszkania, z torbą pełną notatek. otworzył sobie drzwi i wszedł do środka.
- cześć, skarbie! - krzyknął do niej z przedpokoju, po czym rozebrał się i poszedł sprawdzić i posłusznie leży w łóżku. uśmiechnął się widząc, iż tak, po czym wszedł do niej.
- jak się czujesz? - zapytał, podchodząc do niej i usiadł na łóżku. - notatki - powiedział i wręczył jej teczkę, która ledwo się domykała, sad.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 5:45 pm

myślę, że mu zazdrościła. wolałaby z nim grać w statki , czy uciekać na szybki seks do biblioteki lub toalety, jak czasem im się zdarzało.
ucieszyła się gdy usłyszała, że wszedł do mieszkania. chciała mu odpowiedzieć, ale nie dała rady. chyba straciła głos. jęknęła w duchu i nawet się popłakała z tego powodu.
gdy wszedł do sypialni uśmiechnęła się. wzięła teczkę z notatkami i chwyciła z szafki długopis. chwyciła jedną z kartek i zaczęła na niej pisać:
"nie mogę mówić, więc myślę, że czuję się zajebiście. podziękuj cindy za notatki. jak minął ci dzień? jedzenie masz w lodówce, nie dam rady wstać bo umieram" podsunęła mu na kolana kartkę i przymknęła oczy, wykończona. zaczęła kaszleć.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 5:58 pm

on też na pewno wolałby, żeby była z nim na uczelni, bo przynajmniej miałby na kogo popatrzeć.
siedział cierpliwie, acz lekko uniósł brew, gdy zaczęła pisać po kartce, po czym przeczytał, co na niej nabazgrała i powstrzymał śmiech. w końcu, to że nie mogła mówić wcale nie było takie śmieszne. odłożył kartkę na łóżko i wstał. nachylił się nad abbi i cmoknął ją w czółko na pocieszenie.
- wykłady były śmiertelnie nudne - zaczął, zabierając jej notatki i położył je na biurku, skoro źle się czuła, nie mógł pozwolić, żeby zaczęła je przeglądać. - dziewczyny i nie tylko - spojrzał na nią, uśmiechając się przelotnie. - pytały jak się czujesz i kiedy wracasz - powiedział i wszedł do garderoby. - smith przypominał o projektach na przyszły tydzień. zauważył, że cię nie ma - powiedzial, wychylając się z garderoby i wyszczerzył się. - zatrzymał mnie po zajęciach i powiedział, że przedłuży ci termin oddania projektu - dodał, falując brwiami i znowu schował się w garderobie. wyszedł z niej w samych bokserkach. - idę wziąć prysznic. swoją drogą.. wiedziałaś, że cindy mieszka dwie przecznice od nas? - zapytał, zatrzymując się w drzwiach i spojrzał na abbigail przez ramię.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 6:19 pm

słuchała go uważnie, uśmiechając się. gdy wspomniał o smithie wręcz wyszczerzyła. czyżby profesor zakochał się w studentce? haha, zaśmiała się w duchu. posłała nate'owi całusa.
gdy wspomniał o cindy i powiedział, że mieszka dwie przecznice dalej 'od nas' uniosła brwi, ale spodobało jej się to określenie. pewnie mogłaby się przyzwyczaić do ich wspólnego mieszkania. czuła się samotna u siebie, a tak to mogliby coś większego kupić, albo wprowadzić się do jedno z mieszkań. ale jeśli nate nie chce to go nie będzie zmuszać.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 6:26 pm

- tak myślałem, że nie wiedziałaś - uśmiechnął się z rozbawieniem. - musiałem iść z nią na kawę i odwieźć do domu. patrz, jak się dla ciebie poświęcam - powiedział, robiąc minę męczennika, po czym puścił jej oczko i wyszedł z sypialni. skierował się do łazienki, w której, gdy się tam znalazł, wziął prysznic. miał wrażenie, że cały jest przesiąknięty słodkością cindy, która wydawało się, że dostanie orgazmu tylko dlatego, iż siedział z nią sam na sam przy jednym ze stolików w kawiarni. wyszedł z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół bioder, bo nie miał w zwyczaju paradować po mieszkaniu nago, a tym bardziej teraz nie chciał, kiedy abbigail leżała obłożnie chora! wszedł do sypialni, uśmiechając się łobuzersko, po czym zniknął w garderobie i pojawił się znów w pokoju w samych bokserkach, a ręcznik powiesił na kaloryferze.
- chcesz coś ciepłego do picia, albo jedzenia?
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 6:33 pm

czekała aż wróci obserwując kota. gdy usłyszała, że wszedł do sypialni i zobaczyła go w samym ręczniku wstała i zakręciło jej się w głowie, więc znowu się położyła. a już chciała się na niego rzucić. zrobiła smutną minkę i czekała aż wróci z garderoby. uśmiechnęła się niemrawo i pokręciła głową, niemo dziękując.
sama wstała, powoli i ruszyła w stronę łazienki z nadzieją, że przeżyje prysznic. w połowie drogi, która trwała ponad pięć minut przypomniała sobie, że nie wzięła świeżej piżamy, dlatego znowu pięć minut wracała do sypialni aby ją wziąć. przy torbie w garderobie siadła na ziemi i załamała się, bo znowu kręciło jej się w głowie. schowała twarz w dłonie a łzy spływały jej po policzkach.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 6:41 pm

nate nie był głodny, bo wspomnienie śliniącej się cindy świetnie pozbawiało go apetytu, dlatego też siedział w sypialni przy swoim projekcie, stwierdzając, że może przy nim popracować, kiedy abbigail będzie brać prysznic. zdziwił się, więc kiedy długo nie wychodziła z garderoby. wstał od biurka i poszedł tam, trochę zaniepokojony, sprawdzić co się dzieje. przestraszył się, gdy zobaczył ją siedzącą na podłodze z twarzą w dłoniach.
- abbi - powiedział, po czym podszedł do niej i kucnął przy niej. - hej, co się dzieje? - zapytał, zapominając, że nie może mówić. usiadł obok niej i objął ją ramieniem, głaszcząc po ręce od ramienia do łokcia. - chcesz jechać do lekarza? - zapytał, bo stwierdził, że przeziebienie musi być powodem jej podłamania, a nie fakt, że ma tak dużo do nadrobienia.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 6:50 pm

spojrzała na nate'a i starła łzy, a raczej kilka łez bo ona nadal leciały. pokręciła głową na 'nie', bo nie chciała jechać do lekarza. jeszcze kazałby jej iść do szpitala czy coś. już wolała żeby lekarz przyszedł do niej.
nie martwiła się tym, ile ma do nadrobienia. to był szczegół. tylko gdyby jej się ciągle nie kręciło w głowie i gdyby mogła szybciej chodzić, a nie jak żółw przez złe samopoczucie. gdyby szła szybciej pewnie by upadła (tak już dzisiaj się stało, ale nie chciała mówić o tym chłopakowi, bo pewnie by się jeszcze bardziej przestraszył.
pokazała mu na migi aby dał jej jakąś kartkę, ale po chwili znalazła ową wraz z długopisem w swojej torbie. napisała i podała kartkę chłopakowi.
"nie dojdę do łazienki - do salonu szłam pięć minut. kręci mi się w głowie a muszę się umyć. czuję się potwornie. nie, nie chcę jechać do lekarza, bo będę musiała iść do szpitala. nate..."
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 6:58 pm

westchnął, niezadowolony, że nie chcę jechać do lekarza, ale wiedział, że jej nie przetłumaczy, a przecież nie zabierze jej siłą.
- zaniosę cię i pomogę ci się umyć - musnął ustami jej główkę, po czym podniósł się i pomógł jej powoli wstać, bo nie miał, aż tak silnych nóg, żeby podnieść się razem z nią, gdyby miał kucać ;d wyciągnął jej świeżą piżamę, którą wręczył abbigail i wziął ją na ręce. zaniósł ją do łazienki, gdzie posadził ją na toalecie, bo innego miejsca nie było ;d po czym napuścił wodę do wanny, bo miał wannę i prysznic, z racji, iż mieszkanie urządzała mu matka - projektantka wnętrz i zapomniała, że nate nie jest kobietą i raczej nie bierze relaksujących kąpieli, no ale teraz wanna się przydała.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 7:07 pm

musnęła ustami jego policzek, gdy niósł ją do łazienki. siedziała na tej toalecie jak ją zostawił i myślę, że nawet przesypiała. ale obudziła się i patrzyła jak woda nalewała się do wanny. powoli, bardzo powoli wstała i rozebrała się, aby po chwili wejść do wanny. westchnęła cicho i przymknęła oczy. było jej dobrze. po kilku, może kilkunastu minutach nalała na dłoń trochę płynu i zaczęła mydlić swoje ciało, a potem umyła włosy. uśmiechnęła się do nate'a i wstała, aby się opłukać wodą z węża, czy jak to tam się mówi. po chwili, myślę że z pomocą chłopaka wyszła z wanny i zaczęła wycierać się ręcznikiem. gdy była już sucha ubrała się a włosy za pomocą ręcznika związała w turban. podeszła do umywalki i umyła zęby.
na migi pokazała nate'owi, że chce iść do kuchni.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 8:11 pm

pewnie pomagał jej, co nieco przy tym myciu, po czym wziął ją na ręce i zaniósł do kuchni. posadził ją na krześle, po czym wygrzebał kartkę i długopis z jednej z szuflad i podał abbigai;.
- co chcesz? - zapytał, bo nie wiedział, co miał jej zrobić do picia, aka jedzenia. usiadł na krześle obok niej, żeby tak nad nią nie sterczeć.
- na pewno nie chcesz lekarza? mógłbym zadzwonić do ojca. na pewno zgodzi się przyjechać - powiedział, bo właśnie sobie wymyśliłam, że jego tata jest lekarzem, hi hi xd spojrzał na abbigail pytająco, podpierając brodę na nadgarstku, uprzednio wspierając łokieć o blat stołu.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 8:22 pm

chwyciła od niego kartkę i uśmiechnęła się. zaczęła pisać:
"herbatę z cytryną, kromkę i żeelki <3" po chwili jeszcze dopisała:
"to zadzwoń do ojca. tylko nie wiem czy mnie lubi" westchnęła cicho i podała mu kartkę. machała nogami, bo jej znowu odwalało. nadal miała gorączkę. pogłaskała go po policzku i uśmiechnęła się po raz kolejny. po chwili znowu wzięła kartkę i napisała coś.
"mam na ciebie taak wielką ochotę, ale nie możemy Sad "
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 8:30 pm

- jak to cię nie lubi? przestań. uwielbia cię! będzie zasmucony, że się rozchorowałaś i zły na mnie, że dzwonię tak późno - powiedział, uśmiechając się do niej ujmująco, po czym wstawił wodę na herbatę, wyciągnął kubek i herbatę z szafki. wrzucił torebkę do kubka, po czym wyciągnął jej z jednej z szafek żelki, które dla niej chomikował, bo sam ich nie jadał. jak dla niego to była sama chemia (osobiście nie pochwalam jego postawy, bo uwielbiam żelki! <3). podał jej paczkę i przeczytał, co dopisała na kartce. zaśmiał się pod nosem i cmoknął ją w czółko.
- ja na ciebie też. nawet nie wiesz jak bardzo - wyszeptał do jej ucha i zrobił to celowo, bo przecież szept podnieca. niedobry ;c odsunął się od niej, uprzednio głaskając ją kciukiem po policzku i podszedł do lodówki, z której wyciągnął, nie wiem, co ale coś z czym zrobił jej kanapkę i podał. sięgnął dłonią na swój pośladek do kieszeni, której nie było. zapomniał, że nie ma na sobie spodni.
- idę po telefon - oznajmił i wyszedł z kuchni, do której wrócił w dość krótkim czasie, akurat woda zaczęła się gotować, więc zalał herbatę abbigial i postawił kubek przed nią, a sam wybrał numer do ojca.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 8:39 pm

ja jestem uzależniona od żelek <3 abbi pewnie też. otworzyła paczkę i pewnie w trzy minuty je pożarła całe. uśmiechnęła się uroczo.
uśmiechnęła się i zadrżała gdy wyszeptał jej do ucha, że też jej pragnie. teraz była naprawdę mokra. gdy ten wychodził z kuchni klepnęła go w tyłek.
gdy wyszedł po telefon zjadła kanapkę - była strasznie głodna. napiła się też herbaty, uprzednio ją słodząc. wpatrywała się w nate'a, oblizując seksownie wargi i palec, który miała z cytryny, którą wcisnęła do herbaty.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 8:57 pm

ja też! <3 jak brat był w niemczech to przywiózł mi tonę! <3
dzwonił do ojca, a kiedy tak oblizała wargi i palec, to stracił wątek i urwał w pół słowa. zaczął się trochę jąkać, aż złapał wątek i dokończył zdanie, po czym się rozłączył.
- ojciec będzie za pół godziny - powiedział i odłożył telefon na blat kuchenny.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 9:10 pm

pokiwała głową i uśmiechnęła się seksownie. wstała, mimo,że zakręciło jej się w głowie, to podeszła do chłopaka. stanęła przed nim i pogłaskała go po policzku. okej, miała ochotę na seks, ale jak nie, to poradzi sobie sama...uśmiechnęła się seksownie i przyciągnęła go do siebie usiadła na stole. musnęła ustami jego płatek ucha i chuchnęła w nie ciepłym powietrzem. posadziła go na krześle i odwróciła się do niego przodem. gdy tak przed nią siedział zdjęła swoje spodnie z piżamy, a raczej krótkie spodenki i rozchyliła nogi, które oparła po dwóch stronach jego krzesła. przejechała palcem po wzgórku a potem potarła łechtaczkę. wsadziła palec do ust aby go zwilżyć, chociaż chyba nie było takiej potrzeby i wsadziła go w siebie...a po chwili kolejny. westchnęła cicho, kciukiem przyciskając łechtaczkę. drugą dłoń miała pod koszulką i masowała swoje piersi. mógłby jej pomóc swoim językiem,no ale okej.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 9:29 pm

kiedy posadziła go na krześle i ściągnęła spodnie z piżamy, a później zaczęła zabawiać się sama ze sobą, to nie był w stanie utrzymać swoich rąk z dala od jej ciała. jego dłonie znalazły się na pośladkach abbigail, a sam wstał i przyparł abbigail, ale niezbyt gwałtownie i mocno, do stołu. jego usta znalazły się na jej szyj, a dłonie błądziły po całym jej ciele, aż dotarły do łechtaczki. wyręczył ją w palcówce, całkowicie nie myśląc o tym, że sam doprowadza się do choroby.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Wed Nov 23, 2011 9:39 pm

zaśmiała się w myślach. ciężko oddychała, ale odepchnęła go od siebie i posadziła spowrotem na krześle, dłonie związała mu swoimi spodenkami.
wróciła na stół i bawiła się sama ze sobą dalej. dyszała cicho, bo była już blisko. spojrzała nate'owi w oczy i uśmiechnęła się krzywo i seksownie.
doszła...po cichu. starała się uspokoić swój oddech, gdy wyjmowała palce z siebie. powąchała je - kochała swój zapach. oblizała je, ciągle patrząc prosto w oczy nate'a.
myslę, że kilka minut później przyszedł tata nate'a i ją zbadał, pewnie dostała antybiotyk, a nate'a ochrzanił, że nie zadzwonił wcześniej. a potem poszli spać.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Sat Nov 26, 2011 3:26 pm

był sobotni wieczór, ale nie wiem, czy nate i abbigail mieli jakieś plany na wieczór. pewnie mieli, ale było jeszcze za wcześnie, żeby zaczęli przygotowywać się do wyjścia. nate stał na balkonie przy samej barierce i paląc papierosa przyglądał się przechodnią, który pędzili przed siebie. odkąd abbigail z nim pomieszkiwała musiał palić na zewnątrz, bo przeszkadzał jej zapach dymu nikotynowego w mieszkaniu. ciężkie miał życie, eh.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Sat Nov 26, 2011 3:31 pm

też tego nie wiem - myślę, że pewnie gdzieś wyjdą. abbi nakarmiła w kuchni kota, który rósł jak na drożdżach. jadł chyba za trzy koty. wstała i umyła ręce, wyszła na balkon do nate'a. objęła go od tyłu i stała tak w niego wtulona. podejrzewam ,że dalej nie uprawiali seksu, jak kiedyś się umówili.
-nate, czemu nie palisz w domu? jest strasznie zimno - wyszeptała mu do ucha i musnęła je ustami. - jeszcze teraz ty się przeziębisz. - powiedziała poważnym tonem i chwyciła go za dłoń, wciągając do domu. w sumie, nawet jej to tak nie przeszkadzało - była przyzwyczajona.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: nate    Sat Nov 26, 2011 3:40 pm

uśmiechnął się do siebie, gdy poczuł jej dłonie obejmującego go od tyłu. zaciągnął się dymem i spojrzał w stronę apartamentowców na przeciwko. zagryzł dolną wargę, widząc w jednym z okien nagą kobietę, po czym spojrzał na abbigial przez ramię, gdy się do niego odezwała.
- bo tutaj mam ciekawe widoki - roześmiał się, a ona pewnie pomyślała, że mówił o staruszkach, czy innych ludziach wędrujących chodnikiem. w każdym razie, gdy pociągnęła go w stronę salonu, to o mało nie wyleciał mu papieros z dłoni. odetchnął z ulgą, kiedy do tego nie doszło. gdy byli już w środku, zamknął drzwi balkonowe, dopalił papierosa i zgasił niedopałek w popielnicy.
- gdzie dzisiaj wychodzimy? - zapytał, siadając na kanapie.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: nate    Sat Nov 26, 2011 3:55 pm

-a w środku nie masz ciekawych widoków? - uniosła brew i wydęła wargę, udając obrażoną.
gdy usiadł na kanapie usiadła mu na kolanach.
-gdzie chcesz, kochanie. - wymruczała mu w usta i pocałowała go. było jej trochę niewygodnie, bo siedziała na jego kolanach bokiem. okej, była podniecona. myślę, że nawet przez to w jaki sposób palił. ale całowała go czule, delikatnie. myślę, że wystarczał mu widok na jej stojące sutki spod jakiejś jego podkoszulki.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: nate    

Back to top Go down
 
nate
Back to top 
Page 4 of 5Go to page : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» BROOKE IN THE NATE BERKUS SHOW!
» Leverage

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Mieszkalne-
Jump to: