Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 abbigail

Go down 
Go to page : 1, 2, 3, 4  Next
AuthorMessage
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: abbigail    Thu Nov 17, 2011 7:47 pm

king
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 7:36 pm

od kiedy wróciła z uczelni siedziała w swoim domu. zjadła lasagne, którą sama zrobiła. czy wspominałam ,że była świetną kucharką? chyba nie. również grała na gitarze i śpiewała, ale tylko dla siebie. obecnie jej gitara leżała oparta o jedną ze ścian, gdy panna abbi siedziała na kanapie ze skrzyżowanymi nogami, słuchając jakiejś listy przebojów i pisząc z kimś, no i oczywiście przeglądała internet. jakoś specjalnie nie spodziewała się nikogo, więc była ubrana w bokserki nate'a i jego biały t-shirt w serek,które zostały u niej 'na wszelki wypadek', a włosy spięła w wysokiego koka. na nosie miała swoje okulary korekcyjne, w których rzadko ktokolwiek ją widywał, bo niezbyt je lubiła. śpiewała pod nosem lecącą obecnie piosenkę, klepiąc coś na klawiaturze. ah, abbi miała kota, a raczej kociątko, zwykłego, przesłodkiego dachowca, który przybłąkał się pod jej mieszkanie jakiś miesiąc temu. Był mniej więcej taki. (dupa, nie wkleję zdjęcia, bo jestem nowa na forum). ale byl slodki. siedział obok niej na kanapie, gryząc jej duży palec lewej stopy. słodkie.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 8:24 pm

nate był dzisiaj na piwie z kolegami, bo wczoraj studencki czwartek spędził z abbigail, więc musiał to sobie odpić. był wstawiony, przez co o mało nie spadł ze schodów, bo nie trafił na stopień. przyszedł do mieszkania abbi, bo miał bliżej do domu. kiedy stanął przed drzwiami, wygrzebał klucze z tylnej kieszeni spodni. zawsze miał wrażenie, że je zgubi, ale na szczęście jeszcze nigdy mu się to nie przytrafiło. trafił kluczem do zamka i otworzył drzwi. starał się wejść cicho, ale średnio mu to wychodziło. zdążył już na samym wstępie potknąć się na progu i zrobić przy tym nie mało hałasu. z trudem złapał równowagę i zamknął za sobą drzwi, po czym zaczął się niezdarnie rozbierać.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 8:31 pm

siedziała i siedziała tak na tej kanapie gdy nagle usłyszała przekręcany klucz - wiadomo, nate. no ale jednak te wszystkie hałasy ją zaniepokoiły, więc wstała, wraz z kotem, który prawie wczepił jej się w bokserki, na szczęście spadł i truchtał za nią, wzięła gitarę i uniosła ją nad głowę. kupi najwyżej nowego elektryka, bywa. ruszyła na palcach do wejścia. wzięła głęboki oddech i wyskoczyła do przedpokoju zza ściany, mrużąc oczy. wyglądała przekomicznie z gitarą nad głową i kotem chowającym się za jej nogą.
-nate! - krzyknęła, a następnie odetchnęła z ulgą. jak dobrze, że to nie włamywacz. odłożyła gitarę na bok i podeszła do chłopaka, przytuliła go i poczuła mnóstwo alkoholu.
-naprawdę, nie masz co robić tylko pić? - zmarszczyła brwi i chwyciła go za dłoń. kociak już wczepił się w jego nogawkę co często robił i tak sobie mruczał, przymykając ślepka. ruszyli w stronę kuchni. abbi posadziła chłopaka na krześle, a sama szukała jakiegoś kac-stop, aby wytrzeźwiał czy cuś i szklankę wody. obydwie rzeczy po chwili stały przed nim na stole, a dziewczyna oparła się o blat, splatając ręce na piersi.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 8:39 pm

nate spojrzał zdezorientowany na abbigail, z oczyma szeroko otwartymi, po czym zaczął się głośno śmiać, kiedy doszło do niego, po co była jej ta gitara.
- chciałam ją rozwalić na mojej głowie - zapytał, nadal się śmiejąc i objął ją. pogłaskał po włosach i cmoknął w czółko, a później zrobił minę pięciolatka, gdy spojrzała na niego z dezaprobatą.
- a co jest lepszego od picia? - zapytał, szczerząc się, po czym posłusznie poczłapał za nią do kuchni i usiadł na krześle. - możesz nie patrzeć na mnie, jakbym zabił ci kota? - zapytał i dopiero teraz właściwie zauważył kota, który stał za jej nogą. kompletnie o nim zapomniał, bo był w jej, ich życiu dopiero od niedawna, a że nie mieszkali ze sobą 24/7, to nie można mu się dziwić, tym samym, że jest facetem i nie zaprząta sobie głowy takimi rzeczami, gdy nie musi myśleć o nich cały czas. wyszczerzył się, po czym zażył tabletkę, lekko się krzywiąc, bo nie należała do tych najsmaczniejszych.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 8:46 pm

fuknęła cicho, czego uczyła się od swojego kota, który w tym momencie znowu gryzł jej duży palec. spojrzała na niego i uśmiechnęła się zauroczona, robiąc ciche 'aaaaw'. usiadła na podłodze tak, aby mógł wskoczyć jej na kolana. spojrzała na nate'a, bawiąc się z kotkiem, leżącym na grzbiecie. łapał jej palce i gryzł lekko. chyba powoli wychodziły mu ząbki.
-tak, chciałam ci rozwalić moją gitarę na głowie, bo zastanawiałam się, kto robi tyle hałasu. - mruknęła.
-jest wiele lepszych rzeczy od picia, ale niestety chyba ich nie dostrzegasz - powiedziała zimnym, oschłym tonem. zła abbi, ma przechlapane. zmarszczyła brwi, nie zwracając już większej uwagi na nate'a, coś tam przemawiała do swojego małego kociaka, który obecnie był pewnego rodzaju sensem jej dnia. oprócz nate'a, ale on po pijaku nigdy nic sensownego nie mówi. smutna prawda.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 8:52 pm

musiałam przeczytać dwa razy, bo zrozumiałam, że spojrzała na nate'a i zastanawiałam się, czym spowodował jej zauroczenie, skoro nie było najmniejszej możliwości na to xd
- och.. jakich na przykład? - zapytał, drapiąc się po skroni, po czym dopił wodę i odstawił szklankę na blat stołu, by zaraz potem podnieś tyłek i wygrzebać z tylnej kieszeni paczkę papierosów - całkowicie zgniecioną. zmarszczył lekko brwi, wzdychając, po czym wyciągnął jednego papierosa i spojrzał na abbigail. - hm.. w czym ja jutro wystąpię, skoro jesteś w moich zapasowych bokserkach i koszulce? - zapytał, bo jeszcze był na tyle trzeźwy, żeby o tym pomyśleć, a nie rzucić się od razu na abbi, chociaz na to też miał niezmierną ochotę. byli ze soba jednak od dwóch lat i widział, że jest zła, więc potrafił hamowac swoje żądzę, bo wiedział, że w najlepszym wypadku zostanie spoliczkowany.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 8:58 pm

spojrzała ponownie na nate'a i uniosła brwi.
-do tego musisz dojść sam. - pokiwała głową i spojrzała jak wyjmował paczkę fajek. ble
-tylko nie pal u mnie w mieszkaniu, możesz wyjść na balkon - mruknęła i odłożyła na chwilę kotka na ziemię, a sama wstała i zdjęła z siebie jego bokserki i koszulkę, przez co była naga.
-proszę bardzo, idę się przebrać - powiedziała i poszła do garderoby po swoje majtki i jakiś t-shirt. Ubrała się i wróciła do salonu, uprzednio zabierając swoją gitarę. podłączyła ją do wzmacniacza, bo uwielbiała denerwować sąsiadów i zaczęła sobie coś tam brzdąkać, siedząc na kanapie.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 9:05 pm

- świetnie. będę główkował do rana - powiedział ironicznie, wsuwając papierosa między wargi i zaczął grzebać za zapalniczką. zaprzestał jednak tej czynności, kiedy zabroniła mu palić w mieszkaniu. otworzył szeroko usta, gdy się rozebrała i z trudem trzymał ręce przy sobie oraz nie zerwał się z krzesła i nie znalazł w jednej sekundzie przy abbigail, przyciągając ją do siebie. wziął od niej swoje rzeczy i wyszedł za nią z kuchni. rzucił ubrania na kanapę w salonie, a sam faktycznie wyszedł na balkon. stał tam przez chwilę, obracając papierosa między palcami i spoglądał w niebo. schował go w końcu z powrotem do paczki i wszedł do mieszkania. zamknął za sobą drzwi balkonowe, oparł tyłek o parapet i przyglądał się abbigail przez moment.
- co dzisiaj robiłaś? - zapytał, podchodząc do niej, po czym usiadl obok abbi na kanapie, całując ją w zagłębienie między szyją, a ramieniem.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 9:20 pm

nie oderwała się od grania, wzdychając cicho, gdy chłopak pocałował ją w szyję.
-w sumie nic szczególnego. wróciłam do domu, zjadłam lasagne, chwilkę pograłam i odpoczywam. jesteś głodny? bo zostawiłam trochę dla Ciebie, chciałam Ci jutro przynieść na obiad - uśmiechnęła się łagodnie. nagle usłyszała wielkie 'łup' a następnie miauczenie.. zaśmiała się.
-kot próbuje skakać. - przygryzła wargę, miała być na niego zła. ale nie potrafi.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 9:29 pm

uśmiechnął się z czułością i cmoknął abbi w kącik ust, bo wiedział, że jedzie od niego jak z gorzelni, więc nie chciał się jeszcze bardziej narażać. rozsądny z niego chłopiec, kiedy wie, co mu grozi.
- to miłe abb - powiedział, przejeżdżając dłonią po jej udzie, po czym spojrzał mimowolnie na swój brzuch, a właściwie to kryjący się pod koszulką sześciopaczek. - nie. nie jestem głodny - powiedział zgodnie z prawdą, kręcąc głową. - właściwie to mam ochotę tylko na jedno rzecz - uśmiechnął się szelmowsko, całując abbigail w linię szczęki, po czym spojrzał w stronę drzwi. - będziesz mieć porysowane wszystkie meble - zauważył inteligentnie, opierając głowę o kanapę.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 9:35 pm

uśmiechnęła się delikatnie do niego i odłożyła gitarę na bok. sama położyła się na kanapie, a jej głowa wylądowała na jego kolanach.
-jadasz same śmieci. będę robiła za Twój catering jeśli chcesz - pogłaskała go po policzku, patrząc zza swoich okularów.
-na co masz ochotę? - zamruczała cichutko, chociaż nie wiem, czy ona miała ochotę na seks, jeśli o to mu chodziło. zaśmiała się i wzruszyła ramionami
-to nic, przynajmniej się wychowa sam. jest taki...absorbujący - i kolejne łup, bywa i tak.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 9:41 pm

- i zamierzasz codziennie biegać do mnie z obiadem? - zapytał z niedowierzaniem, bo jemu pasowałoby to jak najbardziej, ale nie wierzył, iż abbigail będzie się chciało. jasne, mógł do niej wpadać na obiad, często spędzali razem całe tygodnie mieszkając w jednym mieszkaniu, ale nie cały czas byli razem.
miał właśnie ochotę na seks, ale obydwoje, jak pisałam tamtego posta, przeczuwaliśmy, że abbi nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu.
- na seks - wymruczał do jej uszka, śmiejąc się pod nosem, po czym pocałował ją w czółko, uprzednio czułym gestem odgarniając jej kosmyk włosów.
- musisz go przynajmniej nauczyć higieny - stwierdził, przeczesując palcami włosy.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 9:47 pm

-tak, zamierzam. chyba, że Ty będziesz chciał do mnie przyjść czasem zjeść, to wtedy nie będę biegała. w sumie i tak nie mieszkasz tak daleko ode mnie - uśmiechnęła się do niego. kochała go, bardzo. zrobi dla niego wszystko.
westchnęła, patrząc mu w oczy. czy ich związek opiera się tylko na seksie? nie, nie opiera się tylko na seksie. odpowiedziała sama sobie.
-a słyszałeś może o masturbacji? zwanej waleniem konia, samogwałtem, jak tam sobie wolisz. nie jest nawet potrzebna Twoja dziewczyna do tego. - zaśmiała się i musnęła ustami jego nadgarstek.
-już go nauczyłam - wyszczerzyła ząbki w wieelkim uśmiechu.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 9:52 pm

- uwielbiam cię - roześmiał się wesoły, że nie będzie musiał chodzić do kfc, gdzie jest stałym bywalcem i nawet ma zniżkę stałego klienta xdd i wszyscy pracownicy go tam znają! pocałował abbigail w czubek noska, po czym pogładził kciukiem jej policzek.
- takie rzeczy robi się, jak się nie ma dziewczyny, a żadna panna nie chcę ci dać, abb - powiedział, wzruszając ramionami z szerokim uśmiechem. - ale okej. rozumiem aluzję - dodał inteligentnie, pstrykając ją w nosek, całkiem delikatnie i niezbyt boleśnie.
- jestem z ciebie dumny - roześmiał się, robiąc minę dumnego ojca i kiwając głową z aprobatą.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 10:02 pm

- po prostu cię kocham - wzruszyła ramionami bo on pewnie tez by to dla niej zrobił. ta, jej znajoma pracująca w kfc powiedziała jej o stałych posiłkach nate'a u nich, a abbi załamała się wtedy.
-nie narzekaj tak. masturbacja nie jest zła - uśmiechnęła się seksownie i przymknęła oczy, oddychając miarowo. chociaż może nie tak miarowo, bo miała przed oczami ich wczorajszą noc.
-tak, jestem świetną kocią-matką - roześmiała się.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 10:18 pm

gdyby potrafił gotować to na pewno. był w stanie zrobić dla niej wiele rzeczy. gdyby stanowczo zabroniła mu palić, to pewnie ugiął by się i rzucił. przyszłoby mu to z trudem, ale koniec końców przestałby palić.
- też cię kocham - uśmiechnął się i pocałował ją w usta. pewnie nate nawet nie wiedział, że to znajoma abbigail, bo aż w takie zażyłości nie wchodził z pracownikami kfc, a jakoś nigdy nie nadarzyła się okazja, żeby wpadli na siebie w trójkę i abbigail ich poznała.
- nie jest zła? - roześmiał się, słysząc co mówi. - wybacz, ale wolę seks. mam całkiem sprawne ręce i nie muszę ich ćwiczyć - powiedział przekornie, śmiejąc się pod nosem.
- ciekawe, czy tylko kocią - uśmiechnął się z przekąsem.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 10:24 pm

zaśmiała się, słysząc go.
-czyje jak czyje ręce, ale chyba moje lubię najbardziej. twoje są prawie ex aequo, no ale niestety moje ręce znają mnie dłużej - otworzyła oczy i uśmiechnęła się do niego. przyciągnęła go za koszulę i pocałowała delikatnie, powoli, z namaszczeniem. po chwili oderwała się od niego.
westchnęła.
-naprawdę chcesz to sprawdzić juz teraz? - uniosła brew i przygryzła wargę, patrząc na niego zdziwiona. tak, zaskoczył ją, prawdę mówiąc.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 10:32 pm

uśmiechnął się przelotnie i trochę dziarsko na jej słowa, po czym posłusznie nachylił się nad nią i oddał jej pocałunek.
on zaskoczył ją, a ona zaskoczyła jego, bo nate właściwie wcale nie zastanawiał się nad konsekwencjami swoich słów. powiedział je pod wpływem chwili. nigdy nie zastanawiał się nad kwestią dzieci. właściwie to nawet niezbyt je lubił. robiło za dużo hałasu. zamrugał dwukrotnie powiekami i zaczął się śmiać.
- nie. nie chcę. matko, abbi. tak mi się tylko powiedziało. nie chcę miec dzieci - powiedział, bo właściwie to się trochę wystraszył. on, jako ojciec? wolne żarty ;d
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 10:40 pm

Odetchnęła z ulgą. Nie chciała mieć dzieci. Na razie. Za kilka lat będzie na nie czas. Lubiła dzieci, taak, ale kwestia swojego dziecka to już inna sprawa. Jesteś odpowiedzialny za nowe życie, jest takie bezbronne.
-jej, to dobrze. już się bałam,że chcesz mieć teraz dzieci. - uśmiechnęła się w sumie nieśmiało do niego, bo przecież wiadomo, jest za wcześnie na dzieci. Dziwne, że w ogóle o tym pomyślała.
Pogłaskała go po policzku, wyobrażając sobie jak to będzie. Poza tym, chyba mu jeszcze nie powiedziała, że nie będzie mogła mieć dziecka. Bawiła się jego dłonią, gdy przypomniała sobie, że to przed nim zatajała. Przygryzła dolną wargę. Kiedyś adoptuje dziecko. Tak.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 10:45 pm

o rany ;c dlaczego nie mogła mieć dzieci ;<
dobrze, że ugryzł się w język w ostatniej chwili, bo chciał zapytać, czy oszalała? był zbyt młody na dzieci, nie wiem, czemu chciałam napisać ciążę xd ale jeśli abbigail zaszła by w ciąże, bo przecież nie wiedział, że jest bezpłodna, to oczywiście, że zmuszony byłby dorosnąć i zająć się nią, co tez by zrobił. teraz jednak nawet przez myśl mu nie przeszło, żeby w tym wieku zostać ojcem. byli zdecydowanie za młodzi.
- to raczej nie ten etap - stwierdził łagodnie i pocałował abbigail w usta, a później pogłaskał po czółku, uśmiechając się łagodnie.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 10:53 pm

sama tego jeszcze nie wiem, może była na coś chora kiedyś i lekarz stwierdził, że nie zajdzie w ciążę?
Podniosła się i wdrapała mu na kolana, siadając bokiem do niego. objęła jego szyję.
-spokojnie, ten etap nie nadejdzie - wymsknęło jej się, uśmiechnęła się delikatnie i pocałowała go namiętnie, aby odwrócić uwagę od tego, co powiedziała. głupia abbi. skarciła się w myślach. a kot - główny sprawca tematu właśnie skoczył na kanapę i położył się na niej, zwinięty w kłębek.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 10:58 pm

no, jakieś powikłania, ale to musisz wymyślić na co była chora ;d
objął ją w talii, przysuwając do siebie, żeby czasami nie spadła i nie nabiła sobie kuku o stolik. paczka papierosów trochę uwierała go w tyłek, ale jakoś radził sobie z tym. w każdym razie nie wiercił się, jakby miał owsiki, uwielbiam to porównanie xd zaskoczyła go tym, co powiedziała, więc był trochę bierny w pocałunku i nie odwzajemnił go. okej. nie chciał mieć dzieci teraz, o późniejszym czasie też się nie zastanawiała, ale wiadomo, że przychodzi taki moment, iż dorasta się do tej roli. abbigail zbiła nate'a całkowicie z pantałyku.
- nie możesz mieć dzieci? - zapytał, nawet nie zwracając uwagi na kota. patrzył prosto w oczy abbigail. właściwie ta wiadomość nie zmieniała niczego. pewnie będzie mu strasznie przykro z jej powodu. w końcu macierzyństwo to ważna część życia kobiety.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 11:05 pm

taa, przejrzę wikipedię i coś znajdę.
"kurwa, usłyszał" pomyślała i pokiwała powoli głową.
-spokojnie, nie załamuję się z tego powodu - wzruszyła ramionami i spojrzała gdzieś w bok, dokładniej na kota, który zastępował jej dziecko. miała jednak instynkty macierzyńskie. westchnęła cicho i uśmiechnęła się do chłopaka, całkiem normalnie. miała na oswojenie się z tą myślą jakieś...pięć lat, chill.
zanuciła coś pod nosem, patrząc na nate'a. kochała go, bardzo, a znając go niespecjalnie przejmie się tą sprawą.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 11:10 pm

trudno, żeby nie usłyszał ;c
- przykro mi z twojego powodu - pogładził ją po policzku, bo naprawdę było mu jej żal. - od jak dawna o tym wiesz? - nie chciał drążyć tematu, ale chciał wiedzieć. pewnie znowu zostanie dość mocno zaskoczony, kiedy powie, że od pięciu lat. faktycznie niespecjalnie się tym przejął, ale chyba trochę się obruszy, jeśli się dowie, że tak długo zwlekła z powiedzeniem mu o tym. gładził przyjemnie dłonią jej plecy.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: abbigail    

Back to top Go down
 
abbigail
Back to top 
Page 1 of 4Go to page : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Mieszkalne-
Jump to: