Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 abbigail

Go down 
Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AuthorMessage
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 11:17 pm

-a tam, mi jest przykro z powodu głodu w Somalii. to jest większa tragedia - wzruszyła ramionami po raz kolejny i uśmiechnęła się delikatnie, aczkolwiek krótko.
-czy ja wiem, pięć lat, jakoś tak. od kiedy zaczęłam chodzić do ginekologa. - mruknęła i odgarnęła niesforny kosmyk włosów, który uciekł z jej koka. poprawiła okulary. abbi nie miała okresu, tabletki anty brała tylko ze względu na cerę, a paczka tamponów w szufladzie leżała w szufladzie gdyby jej przyjaciółka potrzebowała. nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. wierzyła w przeznaczenie, naprawdę.
-oszczędzamy na prezerwatywach - zaśmiała się cicho, zerkając gdzieś tam.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 11:26 pm

znowu go zaskoczyła, aż zaczął się zastanawiać, czy to wieczór niespodzianek, o którym zapomniał, przez co nie przygotował żadnej dla abbigail. jakoś strawił fakt, iż wiedziała o tym pięć lat i mówi mu dopiero teraz. nie chciał się z nią kłócić, chociaż niezmiernie go kusiło, żeby zapytać, czy zamierzała mu to powiedzieć, czy może czekała, aż zaczną planować dzieci. ugryzł się w język.
- abb - złapał ją delikatnie za kark i zmusił, żeby na niego spojrzała. nie był na tyle głęboki, żeby jej powiedzieć, że każdy ma swoje osobiste tragedie. mógł jedynie rzucić, że pieprzy w tym momencie dzieci z somalii. ogarnął się jednak, chociaż nie wiedział, co powinien jej powiedzieć. w końcu to nie on będzie się z tym męczył całe życie. uśmiechnął się do niej czule, a później pocałował ją w usta równie czule i przytulił do siebie.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 11:36 pm

Oczywiście, że chciała mu powiedzieć, ale nie wiedziała kiedy, ani jak.
- nate, tylko proszę cię, abyś nie zachowywał się inaczej z tego powodu. to nic takiego - wyszeptała, wtulona w niego, z brodą na jego ramieniu. tak, to prawda. czasem była zrozpaczona, gdy przechodziła koło placu zabaw. wiedziała, że nigdy nie będzie miała swojego dziecka, ale kiedyś adoptuje dziewczynkę, czy chłopca i będzie świetnie. przynajmniej tak sobie wmawiała. zacisnęła oczy, aby się nie rozpłakać przy nacie, na szczęście nie widział jej twarzy. po chwili wstała z jego kolan i poczłapała do kuchni, skąd wzięła swoją paczkę fajek. Zarzuciła na ramiona jakiś swój koc i stanęła na balkonie, oparta plecami o balustradę, zapalając papierosa już znajdującego się w jej ustach. zaciągnęła się delikatnie. nie wypali całego, maksymalnie pół.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 11:44 pm

nienawidził, kiedy na siłę udawała silną. byli ze sobą już jakiś czas i dobrze się znali. wiedział, że udaje silniejszą niż w rzeczywistości jest, ale nie rozumiał dlaczego przy nim również otacza się tym pancerzem. sądził, iż wiedziała, że może na niego liczyć. chciał być dla niej wsparciem, pomimo iż czasami zachowywał się jak dzieciak, potrafił być odpowiedzialny.
- jasne - wymruczał, gładząc ją po plecach i musnął ustami przelotnie zagłębienie między jej szyją a ramieniem. wiedział, że jest jej ciężko i nie potrafił jej w żaden sposób pocieszyć, co mu się nie podobało. nie lubił czuć się bezradny, jak każdy. wsparł łokcie na kolanach i patrzył na abbigail, jak wychodzi, a później wraca z papierosami i idzie na balkon. westchnął i schował na moment twarz w dłoniach. podszedł do drzwi balkonowych, w których się zatrzymał.
- palenie zabija, kotku - powiedział, podchodząc do niej i objął ją ramieniem. - nie siedź zbyt długo. idę wziąć prysznic - dodał, całując ją w skroń. czuł, że chcę być, choć przez chwilę sama, ale chciał też dac jej do zrozumienia, że może na niego liczyć, och.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Nov 18, 2011 11:57 pm

myślała o wszystkim. ciągle. o tym, że broni się przed byciem słabą. nie daje nate'owi zadbać o siebie. spojrzała na chłopaka w drzwiach i uśmiechnęła się delikatnie. zgasiła 3/4 papierosa na balustradzie i wyrzuciła niedopałek do popielniczki.
-idę z tobą - objęła go i weszli do mieszkania. zamknęła drzwi balkonowe, koc odłożyła na kanapę, przykryła nim kota i ruszyła do łazienki. podeszła do swojego prysznica - nie miała zwykłej kabiny - w miejscu prysznica posadzka była trochę niżej przez co woda nie wylewała się na resztę łazienki. i git. zero drzwi, tak wolała. przecież większość czasu i tak była sama lub z nate'em. odkręciła wodę, dając jej się ustawić. z szafki wyjęła dwa ręczniki, które położyła na blacie pod lustrem. rozebrała się, chociaż nie miała dużo na sobie. spojrzała w lustro i przekręciła głowę. lubiła swoje ciało, bardzo. była z niego zadowolona. ale czym jest wygląd w stosunku do duszy? niczym. wczepiła dłoń w swoje włosy, oglądając je. prychnęła cicho i weszła pod strumień ciepłej wody.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Sat Nov 19, 2011 12:22 am

umysł swoje ząbki, bo nie chciał mieć jutro rano kapcia w gębie. robiąc to, opierał tyłek o umywalkę i przyglądał się abbigail. on wręcz uwielbiał jej ciało i mógłby mu się przyglądać bez końca. gdyby był malarzem, to posiadałby mnóstwo aktów abb i to z pamięci, lovely. po skończeniu mycia zębów, rozebrał się i wszedł pod prysznic za abbi. przymknął na moment powieki, zadowolony z ciepłego strumienia, który oblewał jego ciało.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Sat Nov 19, 2011 12:35 am

westchnęła cicho, uśmiechając się do nate'a. położyła dłoń na jego policzku, pogłaskała go. stali tak razem pod strumieniem wody co było wspaniałym uczuciem, szczególnie, że powoli robi się zimno na dworze. Chwyciła swój ukochany, miętowy płyn do mycia ciała, wzięła go trochę na dłoń i zaczęła mydlić nate'a. powoli, szła od szyi, przez kark, klatkę piersiową, biodra, pośladki,uda, łydki, aż do stóp. każdy milimetr jego ciała został dokładnie namydlony. przelotnie dotknęła jego męskości, nie mogła się powstrzymać. musnęła lekko jego usta i chwyciła butelkę z czekoladowym szamponem (chyba jeszcze nie ma swojego u niej w domu) i wycisnęła na dłoń, aby po chwili masować już jego głowę, myjąc jego włosy. Gdy wiedziała już, że chłopak jest cały czysty, wepchnęła go pod strumień i wyszczerzyła ząbki. czuła motylki w brzuchu, mimo, że tylko go już zna.jej dłoń znowu wylądowała na jego penisie, dotykając go. cały czas go całowała, ale zeszła pocałunkami na jego brzuch, podbrzusze, aż doszła do najważniejszego miejsca. oblizała wargi i wzięła go do ust, pomagając sobie ręką. spojrzała mu w oczy, przejeżdżając językiem po całej jego długości.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Sat Nov 19, 2011 12:44 am

czuł się przyjemnie, kiedy dokładnie go wyszorowała, oczywiście oddawał jej pocałunki, a jego dłonie błądziły po każdej części jej ciała. gdy zaczęła schodzić z pocałunkami, a później zajęła się jego przyjacielem, nate miał na twarzy błogość. abbigail była wymarzoną partnerką. z trudem opanował się przed dojściem, które zamierzał wykorzystać podczas seksu. rozbudziła w nim żądzę i nie mogła teraz mu się wymknąć. pomógł jej się, by zaraz potem zacząć ją namiętnie całować. dobrze, że potrafił się kontrolować, bo zanim wszedł a abb, zrobił jej jeszcze palcówkę, żeby nie wyjść na egoistę ;d po czym inicjował stosunek do póki obydwoje nie doszli.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Sat Nov 19, 2011 12:50 am

Abbi nie byla najcichszą osobą w łóżku, jeśli możemy to tak nazwać. dźwięk płynącej wody od czasu do czasu zagłuszał jej krzyk rozkoszy. ale znowu nie była bardzo głośna.chociaż gdy się nie kontrolowała...nie wiem xd zapewne nate dokładnie wyszorował jej ciało, a potem wyszli spod prysznica. abbi umyła zęby, posmarowała niveą twarz i poczłapali do sypialni, w której zasnęli wtuleni w siebie, po kolejnej rozmowie o wszystkim i o niczym.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 6:48 pm

przyjechali taksówką do jej mieszkania, chyba, że abbi była samochodem, bo bastien przyczłapał do monopolowego na nogach. zrobił sobie taki wieczorny spacer. w każdym razie wniósł jej torbę z zakupami na górę i oparł się ramieniem o ścianę, czekając aż otworzy drzwi. przyglądał jej się z delikatnym uśmiechem.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 6:52 pm

była samochodem, bo już wrócił z naprawy. pogrzebała w torebce w poszukiwaniu kluczy do mieszkania. w końcu je znalazła. weszli do mieszkania. od razu przyleciał do nich mały, słodki kociak.
-cześć, skarbie. głodny? - pochyliła się i poczochrała kota, łaszącego się już do bastiena. małe, przytulaśne zwierzę. spojrzała na chłopaka.
-masz na coś ochotę? - uśmiechnęła się, gdy zdejmowała buty i płaszcz. swoją torebkę położyła na szafce, uprzednio wyjmując z niej telefon.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 6:58 pm

bastien zamknął za nimi drzwi i o mało nie wywrócił się na kocie, który wszedł mu między nogi. całe szczęście, ani jednemu, ani drugiemu nic się nie stało.
- łobuz z niego - roześmiał się, kucając i podrapał kotka za uszkiem, po czym zaczął się rozbierać.
- na ciebie - wyszeptał jej do ucha, uprzednio do niej podchodząc i kładąc dłoń na jej pośladku, po czym odsunął się, śmiejąc. - przepraszam. nie mogłem się powstrzymać - uśmiechnął się przepraszająco i jednocześnie całkiem zniewalająco. pewnie tym uśmiechem zdobywał serca wszystkich kobiet. - mam ochotę na whiskey - powiedział, po czym przygryzł dolną wargę i wszedł do salonu, gdzie opadł na kanapę. znał jej mieszkanie na pamięć i z tego, co zdążył zauważyć nie zmieniło się w żadnym calu.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 7:05 pm

gdy przysunął się do niej, skamieniała. w myślach powtarzała sobie tylko: nate,nate,nate,nate,nate. przecież kochała nad życie nate'a. a bastien tego nie zepsuje. gdy powiedział, że żartował, zaśmiała się z ulgą.
-dzieciak - pokazała mu język i poszła do kuchni z tą wielką torbą. włożyła wszystko do barku, a z jednej butelki rozlała whiskey do dwóch szklanek. nakarmiła jeszcze kota i poszła do salonu. usiadła prawie że na drugim końcu salonu w fotelu, po drodze podając szklankę bastienowi. im dalej od niego tym bezpieczniejsza jest. po chwili jednak uznała, że jest jej niewygodnie więc zostawiła szklankę i poszła się przebrać. gdy została w samych stringach to ubrała tylko prześwitujący podkoszulek. stanik zdjęła, bo było jej niewygodnie. a jak bast jest z kimś to przecież będzie się kontrolował.
wróciła na fotel i rozłożyła się na nim, stopy opierając na stoliku. upiła łyk ze szklanki, wpatrując się w chłopaka.


Last edited by abbigail on Mon Nov 21, 2011 7:17 pm; edited 1 time in total
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 7:15 pm

kiedy była w kuchni, rozejrzał się po salonie. wstał i podszedł do komody, na której stały zdjęcia abbigail. z przyjaciółkami, natem. oglądał je z zaciekawieniem. stwierdził, że naprawdę dawno się nie widzieli i stracił dość dużo rewelacji z jej życia. uśmiechnął się do niej, gdy weszła do salonu i podziękował za szklaneczkę whiskey, którą mu wręczyła, po czym powrócił na swoje miejsce na kanapie. z trudem powstrzymywał śmiech, gdy usiadła na drugim końcu pomieszczenia. już chciał jej powiedzieć, że nie gryzie, kiedy wyszła. napił się, więc whiskey rozbawiony i sięgnął po jakąś gazetę. przejrzał ją bez większej uwagi i w momencie, w którym ją odkładał, abbigail wróciła w samej, przeźroczystej koszulce bez stanika i stringach. otworzył z wrażenia usta, po czym zaraz je zamknął.
- wow - wymruczał, uśmiechając się łobuzersko, po czym oparł się o kanapę. - mówiłem ci już, że mam dziewczynę? nie zapominaj mi o tym przypominać - przeniósł wzrok z piersi abbigail na jej twarz i wypuścił powietrze przez usta, po czym napił się whiskey.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 7:20 pm

-tak, coś tam wspominałeś - wymruczała i napiła się whiskey. myślę,że dobrze, że nate nie widzi,że siedzi prawie naga przy bastienie, bo padłby trupem. no ale, bastien jest dla niej jak brat, prawda? i tak tylko nate się liczył.
-no więc, kim ona jest? - uśmiechnęła się seksownie i uroczo, chociaż i trochę krzywo - która jest na tyle dobra w łóżku aby cię utrzymać? - zapytała z ironią i zasmiała się. daje mu trzy miesiące. a nawet mniej.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 7:32 pm

bastien jak brat? rozbawiłaś mnie xd no chyba, że w okresie piaskownicy, kiedy biła go łopatką po głowie ;d
chciał odruchowo zapytać o kogo pyta, bo właściwie jeszcze nikt nie pytał go o aimee, hihi, ale na szczęście w ostatniej chwili ugryzł się w język.
- to aimee. twoja przyjaciółka - powiedział, bo zdawał sobie z tego bardzo dobrze sprawę. czuł, że zaraz dostanie wykład od abbigial na temat tego, jak powinien zachowywać się wobec jej przyjaciółki i, że nie może jej zranić. z tego wszystkiego, aż dopił jednym haustem zawartość szklanki i odstawił pustą na blat stolika.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 7:36 pm

zrzedła jej mina gdy dowiedziała się, kim jest dziewczyna bastiena.
-muszę się napić. i chyba zapalić - pokiwała głową i wstała. dopiła zawartość szklanki i westchnęła, wędrując do kuchni. aimee? okej, ona nie umówiłaby się z ex swojej przyjaciółki, no ale. bała się, że bastien ją zrani. kochała aimee. bardzo. ale znając bastiena nie wytrzyma z jedną i skoczy z kwiatka na kwiatek dość szybko.
w kuchni nalała sobie whiskey i wypiła duszkiem. odpaliła sobie jednego papierosa i przewędrowała na balkon. było trochę zimno ale jakoś jej to nie ruszało. zaciągnęła się.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 8:01 pm

przetarł twarz dłońmi, w których na moment ją schował. najwidoczniej aimee i abbigail dawno nie rozmawiały, bo inaczej abbi wydrapałaby już bastienowi oczy za to, że faktycznie skakał z kwiatka na kwiatek, ale w sumie zanim oficjalnie byli parą i nie wiedział, że aimee zaangażowała się tak samo jak on, przy czym on chciał sobie udowodnić, że wcale, nic a nic do niej nie czuje.
powędrował za abbigail do kuchni, gdzie sam dolał sobie whiskey, po czym przyszedł do niej z kocem, którym ją okrył.
- powinienem ją zostawić zanim będzie za późno? - zapytał, jeżdżąc nosem po szyj abbigail i obejmując ją ramieniem. odsunął swoją twarz od niej, chociaż jej szyja bardzo ładnie pachniała i napił się whiskey.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 8:05 pm

spojrzała na bastiena, gdy przyszedł.
-co masz na myśli? - westchnęła cicho i odwróciła się przodem do niego. objęła go w talii i przysunęła swoją twarz do jego na tyle, aby ich usta prawie się złączyły. jeśli ma mu udowodnić, że długo nie wytrzyma z aimee to to zrobi.
-bastien, nie wiesz jak cię pragnę. od taak dawna - jęknęła w jego wargi. właściwie to już się stykały. jedną dłoń wplotła w jego włosy. nie mógł się domyslić, co dziewczyna planuje. była zbyt dobrą aktorką. a poza tym, może naprawdę go chciała? nie wiadomo.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 8:19 pm

- nie zasługuję na nią - powiedział w momencie, w którym obróciła się w jego stronę. kochał aimee i chciał z nią być, ale bał się, że zrani ją tak, iż już się z tego nie podniesie. nie chciał robić jej czegoś podobnego, ale chyba znał siebie zbyt dobrze.
wpatrywał się w usta, oczy abbigail. starał się strawić to, co mu powiedziała. było naprawdę kuszącą propozycją. jej ciało zawsze mu się podobało, nie ukrywał tego nawet dzisiejszego wieczoru, poza tym.. dawno nie uprawiał seksu. bił się z własnymi myślami, co powinien zrobić. takich okazji się nie przepuszcza! już miał pokonać milimetry, które dzieliły ich usta od siebie, gdy przed oczyma stanęła mu zapłakana twarz aimee, pełna miłości i bólu. odsunął się od abbigail, jak gdyby parzyła. - przestań - poprosił, przejeżdżając dłonią po karku i wziął głęboki wdech, żeby opanować się do reszty.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 8:27 pm

-jeśli mam być szczera, to nie - powiedziała.
zdziwiła się, gdy się odsunął. uśmiechnęła się seksownie, patrząc mu w oczy.
-ale dlaczego? wiesz dobrze, że ciągnie nas do siebie. nasze ciała idealnie do siebie pasują. ty i ja. nie musimy być razem. nie musisz męczyć się z moim humorami na co dzień, możemy uprawiać seks bez zobowiązań - ciągnęła, głaszcząc jego policzek. tak, według mnie była bardzo przekonująca. oblizała swoje wargi, znowu się do niego zbliżając.
-bastien - zamruczała - wiesz, że bardziej pasujesz do mnie - powiedziała, łapiąc go za dłoń. położyła ją na swoim sercu, które szybko biło.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 8:40 pm

niespecjalnie zabolała go jej szczerość. sam bardzo dobrze ją znał i wcale nie powiedział tamtych słów, żeby zaprzeczyła. obydwoje dobrze wiedzieli, jakim potrafił być dupkiem, żeby gorzej się nie wyrażać.
była naprawdę przekonywująca i z każdym jej słowem bastien wyłączał coraz bardziej swój rozsądek i sumienie. miał wrażenie, że jej dotyk doprowadza go do szaleństwa.
- zrobiłabyś to nate'owi? - zapytał w ostatnim przypływie rozsądku, który zgasł, gdy jego dłoń znalazła się właściwie.. na jej piersi ;o a mnie, aż serce boli z tego wszystkiego xd odstawił szklankę na parapet, bo załóżmy, że stali niedaleko i jednym ruchem przyciągnął abbigail do siebie. zaczął ją namiętnie całować, wsuwając dłoń pod koszulkę, na plecy. całując ją, nie czuł jednak niczego, a z każdym kolejnym pocałunkiem rosło jego poczucie winy i pustka w serduszku ;c odsunął się od abbigail i zaczął cicho śmiać.
- wygrałaś - powiedział, patrząc prosto w jej oczy. - udowodniłaś, że jestem dupkiem - dodał, uśmiechając się krzywo, po czym wszedł do mieszkania.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 8:46 pm

a ona nie oddawała jego pocałunków. miała to co chciała. nate'owi i tak o tym powie, zrozumie.
zaśmiała się i weszła za nim do mieszkania. zamknęła drzwi na balkon i oparła się o parapet, obserwując chłopaka.
-widzisz. masz odpowiedź, czy jesteś dla niej wystarczająco dobry. - powiedziała cicho, odgarniając powoli włosy. patrzyła na niego cały czas.
-co najgorsze, już myślałam, że się nie złamiesz. a wystarczyło pięć minut abyś mnie pocałował. co będzie jak spotkasz na imprezie jakąś dziewczynę? upijecie się i wylądujesz z nią w łóżku. a aimee będzie miała złamane serce. - wstała i podeszła po swój telefon wysłała do kogoś smsa i poszła do kuchni zrobić herbatę.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 8:53 pm

musze przemyśleć reakcję nate'a xd
siedział na kanapie, opierając łokcie o kolana i wpatrywał się w czasopismo, które wcześniej tam odłożył. nie był zły na abbigail, a raczej na siebie. jak mógł być takim dupkiem. nie potrafił tego wszystkiego ogarnąć. swojej własnej głupoty, przez którą będzie musiał stracić najważniejszą osobę w jego życiu. nie odpowiedział abbigial nic. miał ochotę zapalić, a najchętniej coś rozwalić. oparł się o kanapę i wziął kilka głębszych wdechów. zastanawiał się, co powinien powiedzieć aimee. jak zakończyć ich związek. nie znajdywał żadnych słów. najprościej byłoby po prostu powiedzieć, że ją zdradził..
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 29
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 8:59 pm

wróciła z kuchni z dwoma kubkami herbaty, położyła je na stoliku.
usiadła obok bastiena i położyła dłoń na jego ramieniu.
-ja nic nie powiem aimee. to ją jeszcze bardziej zrani. możemy to zostawić dla siebie - "co z tego, że nate już wie?" pomyślała i westchnęła cicho, masując jego ramię. byłoby jej żal aimee, gdyby ją zdradził z pierwszą lepszą dziwką.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: abbigail    

Back to top Go down
 
abbigail
Back to top 
Page 2 of 4Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Mieszkalne-
Jump to: